This Gift is a Curse: Najczarniejszy black metal

Black metal, sludge i hardcore - związki pomiędzy nimi to nic nowego i nic zaskakującego, ale może też związać je w sposób niecodzienny, a przykładem jest szwedzkie This Gift is a Curse, które niedawno wydało znakomity album - "A Throne of Ash".

Brzmienie This Gift is a Curse jest gęste, klaustrofobiczne, uniemożliwiające przeniknięcie go wszystkim tym, którzy nie odrobił lekcji z ekstremalnego metalu, bo jeżeli nie zjedliście zębów na Mayhem albo Darkthrone, usłyszycie tutaj wyłącznie hałas. Mało tego, być może nawet jeżeli black metal znacie na wylot, czterdzieści pięć minut zmasowanego ataku niepodzielonego niemal ani chwilą wytchnienia okaże się zbyt dużym wyzwaniem dla waszych uszu, ale jeżeli marzy się wam przesunięcie granic konwencji w jak najodleglejsze rewiry, lepiej trafić nie mogliście.

 

Zespół powstał w 2008 roku z inicjatywy wokalisty Jonasa A. Holmberga i perkusisty Johan Nordlund. Obydwaj dopiero co przeprowadzili się do Sztokholmu, ale natychmiast odkryli spójność wizji swojej dalszej działalności muzycznej i chwilę później odnaleźli bratnie dusze w basiście Larsie Gunnarssonie oraz gitarzyście Patriku Anderssonie. Pierwszą EP-kę zarejestrowali dwa lata później w słynnym Sunlight Studios (nagrywali tutaj między innymi Katatonia, Entombed czy Dismember) i spotkali się z jednoznacznie pozytywnym odzewem podziemia, co umożliwiło im aktywne koncertowanie zarówno w Szwecji, jak i w całej Europie. "I, Gvilt Bearer" z 2012 roku podniosło poprzeczkę jeszcze wyżej, po premierze długogrającego debiutu zespołem coraz częściej interesowały się media i metalowe festiwale. Z czasem do szeregów This Gift is a Curse dołączył jeszcze jeden gitarzysta, David Deravian, a do masteringu najnowszego albumu udało się zaangażować Magnusa Lindberga - na co dzień muzyka Cult of Luna.

Rozmowa z Soundrive [odpowiadał Johan "J-Rot" Nordlund, perkusista]

Nie byłbym muzykiem, gdybym nie kupił "The Jester Race" In Flames, kiedy miałem trzynaście lat. To było oszałamiające doświadczenie dla takiego dzieciaka.

Moja ulubiona muzyka z dzieciństwa to Suede i Iron Maiden.

Moja ulubiona muzyka z ostatnich miesięcy to "Solastalgia" Rafaela Antona Irisarriego, "Gods Without Name" Aoratos i "Reign of the Odious" Musmahhu.

 

Nasza muzyka jest porównywana do późniejszego Anaal Nathrakh, co jest dla mnie dość dziwne - nie widzę żadnych podobieństw. Ale uwielbiam "The Codex Necro"!

Moim celem w muzyce jest rozpoznawalność wśród wszystkich barmanów w Sztokholmie, dzięki czemu mógłbym pić za darmo za każdym razem, kiedy tylko wyszedłbym z domu.


Gdybym mógł sprawić, że jeden z utworów innego artysty stałby się mój, byłoby to "I am the Black Wizards" Emperor.

Polska kojarzy mi się z Wędrującym Wiatrem, bardzo dobrymi pierogami, tanim piwem i tą przypominającą Morię kopalnią w Wieliczce. Kaplica umieszczona głęboko pod ziemią wygląda naprawdę imponująco.

 

fot. Katrin Unge

Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2019 Soundrive