King Gizzard & The Lizard Wizard - "Infest the Rats' Nest"

83%

Piętnaście albumów w osiem lat, z czego siedem wydanych w ostatnich trzech latach - mogłoby się wydawać, że King Gizzard & The Lizard Wizard niechybnie wystrzelają się ze wszystkich pomysłów, ale jeszcze nie tym razem. Tym razem Australijczycy dorzucili kilka kilogramów ciężaru, zwrócili się ku thrash metalowym inspiracjom i stworzyli na ich bazie album... proekologiczny.

Do metalowego światka nie można po prostu wejść. Jego funkcjonowanie regulują niepisane zasady i normy, które wielu nakazują na przykład odrzucanie muzyki Myrkur, ponieważ wystąpiła wcześniej w reklamie Bleu de Chanel albo Deafheaven i Liturgy, bo przecież to "hipster metal". Muzycy King Gizzard & The Lizard Wizard prawdopodobnie w ogóle się tym nie przejmują, ale zdaje się, że akurat oni frycowe zapłacili. Po pierwsze, wcześniej parali się rockiem psychodelicznym, muzyką jeżeli nie również słuchaną przez zwolenników metalu (zwłaszcza stonera czy jego protoplastów, chociażby Black Sabbath), to przynajmniej szanowaną. Po drugie, w odróżnieniu od wcześniej wymienionych, nie sięgnęli po black metal, który jest na tyle plastyczny, że pozwala ukryć brak umiejętności pod grubą warstwą hałasu i intencjonalnie niedoskonałej produkcji. Na "Infest the Rats' Nest" nie ma ściemy, muzycy (co ciekawe, nie cały, siedmioosobowy skład, a tylko trio z dodatkowym udziałem pozostałych) od pierwszych minut udowadniają, że na Slayer, Overkill czy Sodom zjedli zęby.

 

"Planet B" otwiera album niemalże hołdem dla samego źródełka thrashu, czyli charakterystycznego podwójnego uderzenia stopą, które Phil "Philthy Animal" Taylor po raz pierwszy wykonał w "Overkill" Motörhead. Dzisiaj niewielu już pamięta, jak przełomowy był to utwór, ale bez trudu znajdziecie w sieci wypowiedzi muzyków Wielkiej Czwórki, którzy upatrują w nim momentu przejścia na thrashwą stronę mocy. Być może kilka dekad później na King Gizzard & The Lizard Wizard "Overkill" wywarło równie wielkie wrażenie, bo partia perkusyjna z "Planet B" jest bliźniaczo podobna. Różnica jest natomiast taka, że Lemmy śpiewał wówczas o zastrzyku adrenaliny, jaki dostarcza występowanie przed publicznością, a Stu Mackenzie śpiewa o wyniszczającej dla środowiska naturalnego działalności człowieka i jego coraz to nowszych wymówkach, by nie ograniczać tej destrukcyjnej aktywności.

 

Tematem albumu nie jest jednak teraźniejszość. Pierwsza połowa to wgląd w niedaleką przyszłość i daleko idące konsekwencje ludzkiej ignorancji, druga połowa to już historia rodem z filmów science-fiction, w której grupa buntowników szuka sposobu, by osiedlić się na planecie Wenus. Nie lękajcie się jednak, nie ma tu ani krzty zadęcia typowego dla wielu prog rockowych albumów z Wielkiej Brytanii z lat 60. Jeżeli zdecydujecie się poznać "Infest the Rats' Nest" bez wglądu w treść, wyciśniecie z niego równie dużo emocji.

 

Stałym zarzutem pod adresem King Gizzard & The Lizard Wizard jest grzebanie w przeszłości, nawet wówczas, gdy w tekstach wybiegają w futurystyczne fantazje. Wcześniej wytykano im zaciągnięcie się psychodelicznymi latami 60., teraz opicie thrashowymi latami 80. i nie da się tego argumentu obalić. Faktycznie nie ma tu nowatorstwa, ale przecież nie każdy musi specjalizować się w wymyślaniu koła na nowo, niektórym lepiej wychodzi opanowywanie jazdy przy użyciu czterech kół i dokładnie tym jest "Infest the Rats' Nest" - archaicznym thrashem, któremu dopisano alternatywny ciąg dalszy, a teksty o "Aniołach Śmierci" albo szukaniu i niszczeniu ofiar zastąpiono przemyśleniami na przykład o tym, że być może kiedyś bogacze porzucą nas wszystkich na planecie-śmietnisku, a sami znajdą nowy dom. Zespołowi odświeżenie formuły wyszło na dobre, ale także formuła thrash metalu na tym zyskała, bo czasami tylko perspektywa kogoś z zewnątrz może wprowadzić powiew świeżości.


Flightless/2019


Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2019 Soundrive