Destrage: "Djeah-core" ku pokrzepieniu

"Żyjemy w społeczeństwie zorientowanym na wyniki, co prowadzi do niemego, skrywanego strachu i poczucia nieudolności, a my chcemy po prostu tchnąć w ludzi nieco pewności siebie" - tak o celu mediolańskiego Destrage opowiada gitarzysta, Matteo Di Gioia. Znacznie trudniejsze jest natomiast opisanie brzmienia zespołu.

Sami muzycy używają żartobliwego określenia "djeah-core", co jest swoistym połączeniem djentu i hardcore'u, a dorzucić można jeszcze wpływy Faith No More czy nu metalu, ale tego wczesnego i nieobciachowego. W tym roku zespół wydał piąty album - "The Chosen One", na którym pojawił się także Luca Mai, saksofonista Zu. To najbardziej dopracowane wydawnictwo w dyskografii Włochów, które promowali także na koncertach w Stanach Zjednoczonych i w Kanadzie u boku Protest the Hero.

Rozmowa z Soundrive [odpowiadał Paolo Colavolpe, wokalista]

Nie byłbym muzykiem, gdyby rodzice nie kupili mi pianina, kiedy miałem dziesięć lat.

Moja ulubiona muzyka z dzieciństwa to Michael Jackson.

Moja ulubiona muzyka z ostatnich miesięcy to King Gizzard & the Lizard Wizard.

Nasza muzyka jest porównywana do wszelakich gatunków i wielu innych rzeczy [śmiech].

 

Moim celem w muzyce jest szczerość.

Gdybym mógł sprawić, że jeden z utworów innego artysty stałby się mój, byłoby to "Firestarter" The Prodigy.

Polska kojarzy mi się z Krzysztofem Piątkiem!

 

Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2019 Soundrive