Hawkeye. Odmieniony, tom 1

68%

Tworzony przez duet Matt Fraction i David Aja "Hawkeye" jest jednym z bardziej docenianych komiksów Marvela w tej dekadzie. Czy przejęcie tej postaci i stylu przez innych twórców okazało się dobrym pomysłem?

Przejmowanie sterów nad lubianymi seriami komiksowymi nie należy do zadań prostych i przyjemnych. Twórcy mogą się dwoić i troić, ale nigdy nie uciekną przed oceną czytelników, którzy ciągle będą porównywać ich pracę do dokonań poprzedników. Zwłaszcza kiedy mowa o kontynuacjach tytułów stanowiących ładną, dość zamkniętą całość. Poniższa recenzja dotyczy właśnie takiego albumu - "Hawkeye. Odmienony" to duchowy następca cyklu napisanego przez Matta Fractiona i rysowanego przez Davida Aje w ramach Marvel Now!. Niecodzienne podejście do tematu superbohaterstwa sprawiło, że panowie stworzyli jeden z najlepiej ocenianych komiksów Marvela w tej dekadzie. Seria składała się z lekko ponad dwudziestu zeszytów, więc omijała także problem telenowelizacji będący prawdziwą zmorą tego typu tytułów. Jak wiadomo jednak, superhero nie znosi próżni i "Hawkeye" musiał powrócić. Na szczęście wpadł w ręce jednych z najbardziej utalentowanych twórców amerykańskiego mainstreamu, więc efekt okazał się co najmniej przyzwoity.

Jeff Lemire jest obecnie jednym z najbardziej docenianych scenarzystów komiksowych w amerykańskim mainstreamie, ale w przypadku serii pisanych dla Marvela trzeba na niego trochę uważać. Przy pracy dla Domu Pomysłów czasami zdarza mu się odwalić zwykłą fuszerkę, przykładem mogą być jego słabe scenariusze z przygodami X-Menów. Tym razem jednak podszedł do sprawy całkiem solidnie - może dlatego, że udało mu się oprzeć historię o swój ulubiony wątek, czyli rodzinę. Fabuła zostaje przedstawiona na dwóch płaszczyznach. W warstwie teraźniejszej śledzimy, jak dwoje Hawykeye'ów (Clint Burton i Kate Bishop) wykonuje dla S.H.I.E.L.D misję odzyskania niebezpiecznej broni, którą okazuje się grupka zmutowanych dzieci. Natomiast w części retrospekcyjnej zostaje nam przedstawiona opowieść o tym, jak mały Clint wraz z bratem zostali przygarnięci przez trupę wędrownych cyrkowców. O ile główny wątek jest dość oklepany (typowe "to nie broń, to dziecko. To nie dziecko, to broń"), to wątki osobiste wychodzą Lemirowi bardzo dobrze. To właśnie te spokojne sceny, w których postaci po prostu rozmawiają i próbują naprawić nadszarpnięte relacje są w tym albumie najciekawsze. Czuć jednak mocno, że próbował naśladować "luźny" styl opowiadania Fractiona, co w pewnych momentach odbiera całości powabu.

Pochwała spokojniejszych scen nie oznacza jednak, że "Hawkeye. Odmieniony" nie ma do zaoferowania nic ciekawego miłośnikom scen akcji. Strony przedstawiające walki są tutaj przedstawione w ładny i dynamiczny sposób (choć nadal poprzednik wygrywa). Ponownie przeszkadza tu ciężar dziedzictwa - odpowiedzialny za rysunki Ramon Pérez stara się naśladować bardzo specyficzny styl Davida Aji, odchodząc od swojej rozpoznawalnej kreski, co wychodzi mu całkiem dobrze, ale mimo wszystko da się wyczuć, że to tylko naśladownictwo. Dużą zaletą strony graficznej jest to, że dwie warstwy narracyjne zilustrowane są za sprawą różnych technik. W głównym wątku mamy do czynienia z minimalistycznym stylem kojarzonym już z tą serią, natomiast retrospekcje raczą nas malowanymi kadrami. Najważniejsze, że te dwie strefy nie gryzą się ze sobą, a ich połączenie wypada całkiem naturalnie.

 

"Hawkeye. Odrodzony" nie dorasta poziomem do wybitnego poprzednika, ale nadal jest komiksem, który znajduje się powyżej marvelowskiej średniej. Problemem jest tutaj potencjalna grupa docelowa, bo to album skierowany do dość specyficznego czytelnika. Jeśli ktoś nie czytał wcześniej runu Fractiona i Aji, to nie ma żadnego powodu, aby najpierw sięgnął po wersje Lemire'a i Péreza. Zwłaszcza, że nowi autorzy skupiają się głównie na próbach odtworzenia tego, co udało się stworzyć ich poprzednikom. To tytuł, na który mogą pokusić się czytelniczy naprawdę stęsknieni za przygodami Clinta Burtona i Kate Bishop i to głównie dla nich skierowane są te słowa - to nadal bardzo przyjemna w odbiorze seria, ale po prostu nie spodziewajcie się nie wiadomo jakich fajerwerków. Jest solidnie - tylko i aż tyle.


Hawkeye. Odmieniony

Tytuł oryginalny: All-New Hawkeye

Polska, 2019

Egmont

Scenariusz: Jeff Lemire

Rysunki: Ramon Pérez


Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2019 Soundrive