FRONTSIDE

5 płyt: Deadly Firend

Deadly Firend to solowy projekt Bibi, którą możecie znać także z Evvolves, Hanako czy Bibi and the Wave. Niedawno występowała w Gdańsku i przyjęła nasze zaproszenie na wspólne zakupy w sklepie z używanymi płytami - Epic Shop.

Pewnie pomyślicie, że tak "głęboka alternatywa" słucha równie niszowej muzyki, ale Bibi zaskoczyła nas, bo okazuje się, że potrafi odnaleźć przyjemność w słuchaniu Aqua czy dra Albana. Niestety zabrakło jednak płyty, na którą najbardziej liczyła...

Nirvana - "In Utero"
Na początku chcę zaznaczyć, że jestem zawiedziona, bo nie znalazłam ani jednej płyty Marilyna Mansona, jednego z moich ulubionych artystów. Wybrałam natomiast Nirvanę - "In Utero", klasyczek, którego słuchałam milion razy. Zawsze bardzo lubiłam "Scentless Apprentice". To dobry kawałek do wyładowania frustracji i wkurwa.

 

Dr. Alban - "One Love"
Tę płytę kupili moi rodzice i słuchaliśmy jej w trakcie różnych wakacyjnych wyjazdów. Bardzo ją polubiłam jako dziecko i cały czas mam do niej duży sentyment. Co ciekawe, dziesiąty utwór na płycie ["Roll Down Di Rubber Man"] jest o tym, żeby używać prezerwatyw, ale nie wiem, czy moi rodzice byli tego świadomi. A może właśnie byli?

The Beach: Motion Picture Soundtrack
To ścieżka dźwiękowa do filmu Danny'ego Boyle'a, który jest jednym z moich ulubionych reżyserów. Lubię sposób, w jaki rozwija swoich bohaterów, zwłaszcza w filmie "28 dni później". Soundtracku do "Niebiańskiej plaży" słuchałam z siostrą rano po imprezach, które robiłyśmy, kiedy się zbuntowałyśmy i przestałyśmy jeździć z rodzicami na wakacje. Dobra do przeliczania znalezionych rano butelek po piwie na potencjalny obiad.

 

Aqua - "Aquarium"
Są tutaj same klasyki - "My Oh My", "Barbie Girl", "Doctor Jones" - ale ja najbardziej lubię "Roses Are Red". To wspaniały zespół, który tworzy najwyższej próby muzykę taneczną, potrafią nawet wpleść sample klawesynów do swojej twórczości. Czasami z Maćkiem z Evvolves występujemy z DJ setami i puszczamy eurodance. Aqua to pozycja obowiązkowa.

Phil Collins - "...But Seriously"
Odkryłam niedawno, że Phil Collins pisze piękne, pościelowe ballady, przy których świetnie można wychillować. Na tej płycie porusza dużo ważnych tematów, ale z drugiej strony tytuł brzmi "...But Seriously", co tworzy dziwny paradoks. Warto ją przesłuchać i wsłuchać się w teksty. Nie wiem do końca, co myśleć o tym albumie i dlatego cały czas mnie fascynuje. Chętnie o tym z kimś porozmawiam.

Epic Shop znajdziecie w Gdańsku, przy ulicy Jagiellońskiej 13. Więcej informacji TUTAJ.



Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2019 Soundrive