The National - "I Am Easy to Find"

70%

Nikt nie potrafi śpiewać o codzienności tak, jak Matt Berninger. Obdarzony wyjątkowym barytonem wokalista od niemal dwudziestu lat czaruje słuchaczy charakterystyczną melancholią, poruszając ich serca tekstami dotykającymi spraw istotnych dla każdego z nas. Tym razem wokalnie wspierają go także wyjątkowe kobiety. Czego jeszcze możemy spodziewać się po ósmym wydawnictwie Amerykanów?

Album "I Am Easy to Find" to pełna emocji opowieść o relacjach damsko-męskich i zmaganiach z codziennymi sprawami widziana z perspektywy kobiety. Koresponduje z dwudziestosześciominutowym filmem Mike'a Millsa o tym samym tytule, ale nie jest to soundtrack. Według informacji zawartych w wywiadach nowy album jest siostrzanym wydawnictwem dla "Sleep Well Beast" - większa część materiału powstała mniej więcej w tamtym okresie, a nawet wcześniej, zarysy "Rylan" można było usłyszeć już na koncertach promujących "Trouble Will Find Me".

 

Ósma płyta The National jest najdłuższą w dorobku zespołu - to szesnaście utworów trwających łącznie aż sześćdziesiąt trzy minuty. Czy zbyt długo? W dużej mierze zależy to od preferencji słuchającego - ci gustujący w albumach z zakresu rocka progresywnego z pewnością się ucieszą, trochę mniej może spodobać się to wielbicielom krótszych, bardziej zwartych wydawnictw.

 

To kompromis pomiędzy charakterystycznym brzmieniem zespołu opartym na nostalgicznych gitarowych balladach wzbogaconych ciekawymi partiami perkusji, orkiestracjami i popową lekkością a innowacjami w postaci elementów tanecznych i współpracy z gośćmi. W nagraniach brały udział tak wspaniałe artystki, jak Lisa Hannigan, współpracowniczka Davida Bowiego - Gail Ann Dorsey, Kate Stables, Mina Tindle oraz Sharon van Etten, a także młodzi śpiewacy z Brooklyn Youth Choir.

 

Udział tak dużej liczby wokalistek Berninger wyjaśnił następująco: Tak, śpiewa tu dużo kobiet, nie po to, by było więcej żeńskich głosów, lecz po to, aby uzyskać paletę ludzkich osobowości. Przyznał także, że korzystny dla brzmienia płyty byłby udział kilku wokalistów, jednocześnie żartując, że nie pozwoliłoby na to jego własne ego. Faktem jest, że tak duża różnorodność wokalnej interpretacji zapewnia wielowarstwowość, wielobarwność i wieloznaczność albumowych kompozycji. Dźwięki w nich zawarte są jednak spójne i bardzo przystępne dla słuchacza - wpadają w ucho już od pierwszego przesłuchania.

 

Oprócz historii przepełnionych codzienną rutyną, w warstwie lirycznej znajdziemy liczne odniesienia do epokowych dzieł, popkultury, a także miejsc i nagrań z poprzednich wydawnictw zespołu. Pojawiają się nawiązania do Biblii, "Ojca Chrzestnego", twórczości R.E.M. czy też wspomnienia takich miejsc, jak Ohio, budzące skojarzenia z jednym z najbardziej znanych nagrań zespołu - "Bloodbuzz Ohio" albo Anglia ("Not In Kansas" brzmi jak ciąg dalszy "England" z "High Violet").

 

Chociaż bracia Dessner i Davendorf oraz Matt Berninger eksperymentują z formą, wciąż słychać, że mamy do czynienia ze stylistyką The National, którą fani znają i kochają. "I Am Easy to Find" rozpoczyna się od opartego na przesterach motywu gitarowego w "You Had Your Soul With You", który w połączeniu z charakterystyczną perkusją, partiami orkiestrowymi i dialogiem wokalnym Berninger-Dorsey świetnie wprowadza w klimat albumu. Lekkością i melodyjnością, podkreśloną chórkami, czaruje "Quiet Light", pod koniec emanujący taneczną energią. Puls basu słyszymy także w "Oblivions" z udziałem wspomnianego chóru z Brooklynu oraz singlowym, przebojowym "Hairpin Turns", który przywodzi na myśl dokonania U2 z początku dwudziestego pierwszego wieku.

 

Dużo jest na albumie pop-rockowych ballad i duetów damsko-męskich, osobistych przemyśleń zabarwionych brzmieniem instrumentów smyczkowych, przełamanych gdzieniegdzie chwytliwym gitarowym motywem, zgrzytem, czy też zabawą z elektroniką. Tak dzieje się między innymi w energetycznym, stopniowo narastającym "The Pull of You", w którym śpiewa Sharon Van Etten oraz opartym na brzmieniu klawiszy i perkusji, wzbogaconym dźwiękami instrumentów dętych "Where is Her Head".

 

Nieco mroku i tajemniczości dostarczają miniatury "Her Father In The Pool" oraz "Underwater". Jazzowe improwizacje wyróżniają zaś fortepianowy "Light Years" oraz eksperymentalny "Dust Swirls in Strange Lights". W drugim z nagrań wyraźnie podkreślony jest udział chóru, podobnie jak w wymienionych dwuminutowych małych formach.

Na ósmym albumie The National nie muszą już niczego nikomu udowadniać. Korzystając ze stabilnej pozycji, dzielą się nowymi pomysłami, nie rezygnując jednocześnie z tego, co wyróżnia ich na tle indie rockowych zespołów. Nowe nagrania są kompromisem pomiędzy mrokiem i melancholią a lekkością i ciepłem. To kolejny dobry soundtrack do ludzkiej codzienności - czasem dającej w kość, lecz nie pozbawionej nadziei na lepsze jutro.


4AD/2019


Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2019 Soundrive