Chai - "Punk"

84%

Chai to ulubiony zespół Kyary Pamyu Pamyu - Królowej J-Popu z Harajuku, ale "kawaii" w ich wykonaniu to nie tylko sam cukier. To także duża dawka punk rockowego brudu.

Niby to nie powinno do siebie pasować. Kolorowa, szalona kultura kawaii, którą na zachodnie warunki próbowały zaadaptować Gwen Stefani czy Lady Gaga wygląda przecież na wytwór czysto komercyjny, istną maszynkę do robienia pieniędzy. Z drugiej strony punk rock powstał jako próba zdeptania konsumpcjonizmu i konformizmu, odrzucenie wszystko, co modne i "na czasie". Przyjrzenie się obydwu zjawiskom szybko może jednak dowieść, że nie są tak czarno-białe, jak mogłoby się wydawać. Koszulki Ramones można przecież kupić w wielu sieciówkach, a wymyślne stroje z Harajuku pierwotnie były robione własnoręcznie, w akcie buntu przeciwko obowiązującym trendom. Z tej perspektywy Chai wcale nie łączy skrajności, a najbardziej zaskakujące jest to, że nikt wcześniej nie znalazł punktów wspólnych pomiędzy tymi dwoma światami. Nie jest to zresztą zaledwie domysłem czy interpretacją, członkinie Chai z premedytacją chcą zmienić sposób myślenia o kawaii.

 

Zgodnie z założeniem neokawaii, każdy może być "słodki" czy też "piękny" na własny sposób, a za najlepszą ekspresję tej "filozofii" może uchodzić tekst do "I'm Me", gdzie umieszczono takie wersy: "Seksowna" nie jest właściwym słowem, żeby mnie opisać, bo wcale tak nie wyglądam albo nie ukrywam swojej wagi, albo mój różowy tyłek jest moim urokiem... Ten agresywny optymizm to ważny głos, bo wolny od ideologicznego ciężaru. Chai nie idą na wojnę polityczną, idą na wojnę ze stereotypami i zachęcają do przyłączenia się każdego - bez względu na płeć i bez względu na to, komu oddajecie swój głos w wyborach.

 

Rockowych zespołów tworzonych przez kobiety jest w Japonii mnóstwo, od The 5.6.7.8's (znanych niektórym ze ścieżki dźwiękowej do "Kill Bill") przez kultowe, działające już w latach 80. Shonen Knife po rzadki przypadek kobiecego zespołu visual kei - exist†trace. Skąd więc tak duże zainteresowanie zagranicznych słuchaczy akurat tą grupą? Odpowiedź na to pytanie kryje się w samej muzyce - na tyle dziwnej, żeby odstawać od zachodnich standardów, a zarazem na tyle przestępnej, by nie odstraszać tych, dla których standardy te są najbliższe. Wystarczy przesłuchać pierwszy utwór - "Choose Go!" - z charakterystycznymi, prostymi partiami sekcji rytmicznej (aczkolwiek to prostota bliższa The Clash niż ledwo panującymi nad instrumentami Sex Pistols), ale także z równie specyficznym sposobem artykułowania słów, żeby zrozumieć esencję dwojakiej natury Chai. Dziewczyny nie trzymają się jednak kurczowo tej stylistyki, w "Curly Adventure" skłaniają się ku new wave'owi z lat 80., a w "This is Chai"... Tutaj łatwego skojarzenia nie ma, przypomina to nieco udziwniony euro-dance i przewrotnie w najmniejszym stopniu pokazuje, czym Chai jest.

 

"Punk" jest jak guma do żucia Shock - opakowana w papierek z tandetnym logiem, najpierw słodka aż zęby bolą, a po wygryzieniu się, kwaśna aż wykrzywia twarz. Język japoński nie jest na tyle popularny, żeby pozytywne przesłanie o polubieniu swojego ciała - nawet jeżeli nie przypomina hollywoodzkiego standardu - mogło trafić do szerokiego grona słuchaczy, ale język muzyki ma znacznie większą siłę i nie zna granic. Dzięki niemu prawdopodobnie każdy, kto sięgnie po drugi krążek Chai przynajmniej się uśmiechnie, a więc tak czy inaczej cel zespołu zostanie osiągnięty.


Otemoyan/2019



Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2020 Soundrive