Tamaryn

Yungblud: Chcę tworzyć więzi pomiędzy młodymi ludźmi

Yungblud to Dominic Harrison, pochodzi z północnej Anglii, a w 2018 roku wydał debiutancki album ("21 Century Liability"), który błyskawicznie przysporzył mu popularności. Kolejne koncerty wyprzedają się w zawrotnym tempie, ale Yungblud ma ochotę na więcej - granie na stadionach.

Barbara Skrodzka: Cieszę się, że w końcu zagrasz swój pierwszy koncert w Polsce, bo widziałam cię już dwa razy i za każdym razem było świetnie.

Dominic Harrison: Naprawdę? Gdzie mnie widziałaś?

 

W 2017 roku na Waves Vienna i latem na Dockville Festival.

Waves było wieki temu... Dockville - totalne szaleństwo! Publiczność była niesamowita. Obsługa miała tam opóźnienie i kiedy wyszedłem na scenę, ludzie zaczęli buczeć i gwizdać, ale później pokazałem im co potrafię!

Grasz dzisiaj pierwszy raz w Polsce, co sądzisz o Warszawie?

Uwielbiam atmosferę tego miasta! Jak tylko się obudziłem i wyszedłem na zewnątrz autobusu, czekała na mnie setka dzieciaków. To był szok, bo nigdy dotąd nie przyjeżdżałem do Polski. Byłem podjarany możliwością spotkania się z nimi. Ostatnio w moim życiu było dużo presji związanej z wydaniem nowego singla, na szczęście kawałek wszystkim się spodobał, ale moją głowę zaprzątało wiele rzeczy, a jak dziś rano wyszedłem i wypiłem kawę z fanami, usiadłem i z nimi rozmawiałem, poczułem się znowu sobą. Czasami zapominasz, jak ważny jest kontakt ze słuchaczami. Wyjście do nich było czymś niesamowitym.

 

Zauważyłam, że spotykasz się z fanami za każdym razem, w każdym mieście.

Tak, chcę spotkać jak najwięcej ludzi. Moim celem jest zmniejszenie dystansu pomiędzy artystą a fanami. Artyści są stawiani na piedestałach, a ja chcę łączyć się z moimi fanami, rozmawiać z nimi, być w pobliżu - to dużo dla mnie znaczy. Chcę być tutaj, żeby tworzyć więzi pomiędzy młodymi ludźmi, bo chcę czuć się mniej samotny z moimi myślami.   

Chcę być tutaj, żeby tworzyć więzi pomiędzy młodymi ludźmi, bo chcę czuć się mniej samotny z moimi myślami.    

Ubiegłe dwa lata były dla ciebie bardzo pracowite. Grałeś koncerty w Stanach, Europie, wydałeś album, niedługo jedziesz do Australii i pracujesz nad kolejną płytą...

Przygotowuję nowy album oraz europejską i amerykańską trasę koncertową. Wrócimy do Australii, Wielkiej Brytanii i Azji, później do Ameryki Południowej. Nie mogę w to uwierzyć, mam fanów na całym świecie, a ich liczba się podwoiła. Na początku graliśmy koncerty dla pięciuset osób, teraz, gdy wracamy, gramy dla tysiąca. Ostatni raz, kiedy graliśmy koncerty w Belgii przychodziło po sto osób, na tej trasie gramy już dla dwóch tysięcy.

 

O nowym albumie powiedziałeś, że nie chcesz, żeby brzmiał tak samo jak wcześniejszy. Czego możemy oczekiwać?

Jest tam kilka fajnych utworów z innymi artystami. Wyprodukowałem go głównie sam, ma mocniejsze brzmienie, jest więcej żywych instrumentów, ale jest też więcej elementów hip-hopowych. Jest zdecydowanie głośniejszy. Utwory na pierwszym albumie są bardziej o mnie i o tym, co czuję. Kolejny album jest o fanach, o tym co widziałem, ludziach których spotkałem i historiach, które usłyszałem. 

Wydaje mi się, że twoja muzyka jest ważna dla ludzi z takich krajów, jak Polska, gdzie prawa strona sceny politycznej jest dość silna i ludzie walczą o to, żeby być sobą.

Moje pokolenie jest bardzo inteligentne. Młodzi ludzie są bardzo mądrzy. Widzieliśmy liberalny świat i chcemy być jego częścią, ale utrudnione jest to przez zaćmę ideologiczną starych ludzi, którzy nie rozumieją młodego pokolenia. Boją się zmian, ale my zamierzamy to zmienić, ponieważ jesteśmy zbyt uparci i zbyt głośni, żeby nas nie usłyszeli.

 

Myślisz, że rock'n'roll odchodzi do lamusa?

Według mnie obecnie rock'n'roll jest w złej kondycji, nie reprezentuje niczego, nie łączy. Młodzi ludzie nie chodzą już na koncerty rockowe tylko na hip-hopowe. To dlatego hip-hop jest teraz tak bardzo ekscytujący, a ja chcę przenieść trochę tego ognia do rock'n'rolla - ludzie tego potrzebują. The Rolling Stones i Sex Pistols reprezentują coś, a jeżeli jako artysta nic nie przekazujesz, to twoja muzyka nie znaczy nic. O co walczysz, co reprezentujesz? Tego się nie dowiesz, jeśli będzie to tylko muzyka, która gra w tle, kiedy pijesz kawę.

Można dostrzec, że postawa "sex, drugs i rock'n'roll" wyblakła wśród młodych zespołów. Muzycy pilnują się i raczej nie usłyszysz już o ostrej imprezie i ekscesach z ich udziałem, ale narkotyki i przedawkowania to nadal poważna sprawa.

Uważam, że ludzie powinni mieć wolny wybór. Jeśli chcesz brać narkotyki, proszę bardzo, ale powinno być to regulowane. Jest wiele zakazów, które mówią, że nie możesz robić tego czy tamtego i to sprawia, że ludzie tracą kontrolę. Świat powinien być wolny i każdy powinien mieć możliwość podjęcia własnej decyzji. W Australii na festiwalach nie mówi się, że zostaniesz aresztowany za posiadanie narkotyków, można tam sprawdzić tabletki za darmo i dowiedzieć się, czy nie zrobią ci krzywdy. Tak to powinno wyglądać. Młodzi ludzie i tak będą brali narkotyki, każdy to robił przez ostatnie osiemdziesiąt lat, nikt tego nie powstrzyma. Kiedy rodzice mówią: Nie rób tego, możesz odpowiedzieć: Nie, mamo, ty to robiłaś, więc nie mów mi, że ja nie mogę. Po prostu musi to być kontrolowane i musi być bezpieczne. Jeśli to, co robisz jest bezpieczne, wtedy jest w porządku, bo dobrze się bawisz. To element kultury.

 

Jesteś wzorem do naśladowania dla wielu młodych ludzi. Boisz się, że kiedyś możesz ich zawieść?

Nie bardzo. Nie myślę o sobie w ten sposób. Chcę im przekazać to, żeby dbali o siebie nawzajem, bo ja dbam o nich. To jest wspólnota. Nie znam wszystkich odpowiedzi, wiem tylko to, co myślę i staram się zachęcić ludzi, żeby mówili to, co oni myślą, ponieważ to jest droga, dzięki której następują zmiany.

W Wielkiej Brytanii najbardziej popularnymi nagrodami muzycznymi są Brit. Lewis Capaldi, z którym się przyjaźnisz, był nominowany w kategorii Critics Choice. Co byś powiedział, gdyby nominowali ciebie?

Lewis Capaldi jest super, kocham go! Jeśli chcieliby mi  wręczyć jakąś nagrodę, to w porządku. Nie przejmuję się tym. Chcę robić najlepszą muzykę, która łączy ludzi. Mogę wymienić dziesięciu artystów, którzy bardziej zasługują na wygranie na przykład nagrody Grammy niż ci, którzy zostali nominowani. Dla mnie to talent show i szarada.

 

W takim razie gdzie widzisz siebie za dziesięć-piętnaście lat?
Chcę grać na stadionach i łączyć jak największą liczbą ludzi z całego świata. Nie ważne, z jakiego jesteś kraju, jakim mówisz językiem, jakiego koloru jest twoja skóra, jaką masz orientację seksualną i kogo kochasz. Ludzie to ludzie. Chcę się z nimi wszystkimi spotkać i połączyć. 


Yungblod wystąpi 5 listopada w warszawskim Palladium. Więcej informacji TUTAJ.


Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2019 Soundrive