Daredevil, tom 1. Początki Franka Millera

62%

Egmont zabrał się za wydawanie klasycznych opowieści o Daredevilu, przy których pracował Frank Miller. Jednak pierwszy tom nie jest jeszcze czymś, co zasługuje na miano prawdziwej klasyki.

Seria "Marvel Classic" wydawana na naszym rynku przez Egmont, to inicjatywa która nie zawsze spełnia obietnicę zawartą w nazwie. Owszem, znalazło się w niej miejsce na wiele wspaniałych albumów (choć było też sporo zwyczajnie słabych), ale często są to rzeczy w miarę świeże, bo czy klasyką można określać komiksy powstałe w połowie zeszłej dekady? Z drugiej strony trzeba spojrzeć na sprawę uczciwie - wiele starszych tytułów Marvela, także tych zaliczanych do pewnego kanonu komiksu, potwornie się zestarzało i dla współczesnego czytelnika mogą się okazać zbyt ciężkie w odbiorze. Trzeba w takim wypadku zadać sobie pytanie - czy dla serii z "classic" w tytule ważniejsze powinny być po prostu dobre albumy, czy pokazanie jak to dawniej z Domem Pomysłów bywało? Okazuje się, że można znaleźć tytuły, w których te dwa wymagania znajdą się gdzieś pośrodku, czego przykładem jest (albo dopiero będzie) nowa pozycja - "Daredevil" Franka Millera - której pierwszy tom miał niedawno premierę.

Muszę przyznać, że kiedy zobaczyłem pierwszą zapowiedź tego albumu, mocno się ucieszyłem, bo to dzięki Millerowi postać Daredevila nabrała prawdziwego charakteru i doczekała się tak wyśmienitych historii jak "Born Again" czy "The Man Without Fear". Podczas lektury mój zapał został jednak mocno ostudzony - w pierwszym tomie znalazło się miejsce jedynie na historie, przy których późniejsza gwiazda pracowała "tylko" jako rysownik. Natomiast fabuła zawartych tutaj zeszytów jest typowa dla większości komiksów Marvela z końcówki lat 70. - drętwe dialogi, pełno dymków tłumaczących rysunki na kadrach i raczej pretekstowa fabuła. Żadna z zawartych historii nie zapada w pamięć, a tak po prawdzie, to większości tekstów nawet nie trzeba zbyt uważnie śledzić - obserwowanie grafik w tym wypadku sprawia o wiele więcej przyjemności.

Tym, co przykuwa największą uwagę podczas lektury są rysunki, w których widać niesamowity potencjał Millera, ale to także nie ujawnia się na pierwszy rzut oka. Kiedy oglądamy "normalne", statyczne kadry z rozmawiającymi postaciami, wtedy "Daredevil" nie różni się zbytnio od większości komiksów superhero z tamtego okresu. Wszystko zmienia się natomiast w scenach akcji, wtedy od razu można zauważyć, jak bardzo kreska Millera odstawała od reszty konkurencji. Wrażenie robią szczególnie panele, w których można obserwować akrobatyczne wyczyny głównego bohatera - ich dynamika oraz wykorzystanie przestrzeni są imponujące, zwłaszcza kiedy uświadomimy sobie, że są dziełem początkującego rysownika. Właśnie to zrozumienie narracji rysunkowej zapowiada przyszłe wyczyny twórcy "Sin City".

 

Pierwszy tom "Daredevil" Franka Millera pozostaje raczej ciekawostką dla ludzi lubujących się w komiksowej antologii. Widać tutaj pierwsze przebłyski geniuszu Millera, ale tylko ten aspekt motywuje do dalszego czytania. W tym wypadku album spełnia swoje zadanie - pokazuje rozwój artysty od samego początku jego współpracy przy tworzeniu postaci. Jedna ci, których to nie interesuje, powinni poczekać na tomy następne. Tam zawarte zostaną historie w pełni kształtowane przez Millera.


Daredevil
Polska, 2019

Egmont

Scenariusz: Frank Miller, Roger McKenzie, David Michelinie

Rysunki: Frank Miller


Oddaj swój głos:

Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2019 Soundrive