Giants. Kiedy Godzilla spotyka "Akirę"

61%

"Godzilla kontra Król Ghidorah" - to była moja inicjacja w świecie kaijū. Film, który już samą oładką kusił tak bardzo, że musiałem zabrać go do domu po jednej z wizyt w lokalnej wypożyczalni kaset wideo. Z czasem fascynacja gigantycznymi potworami zaczęła dorównywać im rozmiarami i każdą jedną tego rodzaju historię chłonąłem jak gąbka. "Giants" nie jest wyjątkiem.

Szukając popkulturowych tropów, można w komiksie braci Valderrama odnajdywać jeszcze odleglejsze skojarzenia niż te najbardziej oczywiste - związane z japońskim gadem atomowym czy "Pacific Rim". Na przykład pomniejsze robactwo (choć i tak rozmiarami dorównujące człowiekowi) w połączeniu z pokrytymi gęstym śniegiem ruinami miast przypomina realia gry "Lost Planet: Extreme Condition", a zadziorne gangi nastolatków walczących o wpływy w postapokaliptycznym podziemiu (tutaj akurat dosłownie) przywodzą na myśl członków Scrum Half z "Akiry" Katsuhiro Otomo. Głównie bohaterowie - Gogi i Zedo - są wręcz dokładnymi kopiami Kanedy i Tetsuo, oni także w wyniku nieszczęśliwego wypadku przestają być przyjaciółmi i zmieniają się w zaciekłych wrogów. To porównanie zdradza jednak pewną słabość "Giants", bo o ile Otomo budował i pogłębiał relacje swoich postaci na przestrzeni dziewiętnastu tomów, o tyle tutaj tempo jest ekspresowe, a w konsekwencji ta burzliwa przyjaźń pozbawiona jest głębi, która mogłaby poruszyć czytelnika.

Innym dość mocno wyeksploatowanym wątkiem przez wiele dzieł nurtu science-fiction jest analogia do jaskini Platona. Zazwyczaj wygląda to tak, że istnieje jakieś dystopijne lub utopijne społeczeństwo, które rządzi się prawami dla widza/czytelnika nie tylko nie do końca zrozumiałymi, ale wręcz moralnie nagannymi. Wreszcie trafia się jednostka - zazwyczaj zupełnie przeciętna i przypadkowa - która odkrywa prawdę, a także istnienie innego świata, pozbawionego wygód i luksusów, lecz prawdziwego. "Ucieczka Logana", "Zardoz", "Zielona pożywka", "Fahrenheit 451", nawet "Lego: Przygoda" - widzieliśmy to wiele razy i przekonując, że w "Giants" możemy zobaczyć nowego podejście do tego tematu, po prostu skłamałbym. Czy więc w ogóle warto sięgać po ten komiks, skoro jest zlepkiem tak wielu klisz? Uważam, że tak.

"Godzilla kontra Król Ghidorah" było osiemnastym filmem Godzilli i nie było w nim ani krzty oryginalności, co nie przeszkodziło na przykład serwisowi WatchMojo umieścić tego tytułu na drugim miejscu listy najlepszych obrazów z udziałem Króla Potworów. Jestem przekonany, że to rezultat działań zbliżonych do tego, co udało się osiągnąć braciom Valderrama, choć prawdopodobnie nieintencjonalny. Lubimy to, co znamy. Lubimy specyficzny czar subtelnego kiczu i historie o przyjaźniach wystawianych na ciężkie próby w jeszcze cięższych czasach grożących zagładą całej ludzkości. "Giants" powstało na bazie schematów, ale wykorzystanych w znakomity sposób, a czytanie tego komiksu dostarcza podobnych wrażeń, co oglądanie wysłużonej taśmy VHS.

 

Testem dla serii będzie dopiero tom drugi, bo skoro repertuar znanych motywów został tak szybko wyczerpany, to teraz konieczne będzie odnalezienie własnej drogi, a wstęp do tego świata jest na tyle interesujący, że warto sprawdzić, dokąd jeszcze mezalians Godzilli z "Akirą" może nas zabrać.


Giants

Polska, 2018

Non Stop Comics

Scenariusz: Carlos Perez Valderrama

Rysunki: Miguel Valderrama


Oddaj swój głos:

Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

FACEBOOK INSTAGRAM

© 2010-2019 Soundrive