Soundrive Live

Schröttersburg - "Melancholia"

Czasami tytuł filmu wystarczy za opis fabuły, na przykład "Gwiezdne wojny" albo "Węże w samolocie". Z płytami bywa podobnie, a "Melancholia" - trzecie wydawnictwo Schröttersburg - jest tego doskonałym przykładem.

O tym, że melancholia to specjalność Polaków wiadomo nie tylko dlatego, że zimna fala święciła tutaj duże sukcesy w latach 80. Wystarczy spojrzeć na to, czego słucha się dzisiaj - Kortez, Leski, The Dumplings... Ta "nasza" melancholia różni się jednak od podręcznikowej, nie jest po prostu przygnębieniem. Celnie opisał ją Józef Tischner, nazywając stanem niedojrzałej radości, a także dodając, że kryje w sobie radość doprowadzoną do połowy i w połowie skazaną na przeistoczenie w egzystencjalny smutek. Od takiej melancholii nie zawsze chce się uciec, jest w niej coś intrygującego i kuszącego, może nawet uszlachetniającego, sprawiającego, że głód twórczy wyostrza się i taki właśnie jest Schröttersburg w 2018 roku.

 

Trzy lata temu miałem przyjemność pisać o debiutanckim albumie płockiej kapeli ("Krew"). To był ten moment, kiedy polska zimna fala ponownie wezbrała. Pojawiło się kilka świetnych, nowych zespołów, a Schröttersburg odróżniały od nich przede wszystkim silne nawiązania do punk rocka. Nie będę ukrywać, że po drugim krążku (wydanym rok później "Ciele") spodziewałem się mniej więcej tego samego. Jak pokazuje historia, zimnofalowe granie zazwyczaj wzbrania się przed ewolucją, ale ten przypadek okazał się szczególny, zwłaszcza utwór "Pomiędzy ciszą", który przez jedenaście minut przywołuje transowy nastrój Swans czy Psychic TV. Do "Melancholii" podszedłem więc z zupełnie innym nastawieniem i tym razem nie pomyliłem się - Schröttersburg przepoczwarzył się w jeszcze inny zespół.

 

Trzeci materiał zdaje się być płynną kontynuacją poprzedniego. Tam kończyło się ponad dziesięciominutowym transem, tutaj dostajemy podobny na samym początku. Jeżeli zastanawiacie się natomiast, kim jest tytułowy Joshua Ben Joseph, to macie do czynienia nie z kim innym, jak tylko z Jezusem Chrystusem i imieniem, które otrzymał przy narodzinach (Jezus to grecka wersja imienia Jeszua). Dlaczego akurat on? Trudno powiedzieć, bo chociaż to najdłuższy moment płyty, tekst zawiera zaledwie dziewięć słów. Podobnie jest zresztą z większością tekstów na tym albumie, chociażby w kolejnym kawałku ("Melancholia") wykorzystano tylko sześć słów. Zabieg ten ma jednak sens, bo dlaczego tylko instrumenty miałyby powtarzać motoryczne motywy? Słowo jest równie ważne w kreowaniu hipnotycznego nastroju.

 

W "Joshua Ben Joseph" słychać także przedsmak tego, co przez resztę utworów będzie okazjonalnie powracać - brzmienia wzbogaconego o elektroniczne dźwięki. Jest to co prawda tylko bit - czasami zastępujący perkusyjną stopę, kiedy indziej wtórujący jej - ale w ogólnym rozrachunku syntetyczne elementy są na "Melancholii" wyraźnie podkreślone. Najlepiej słychać je w "Jesteśmy ciszą" oraz we wstępie do "†††", ale niech was nie zwiedzie tytuł - nie ma tutaj wątków witch house'owych.

 

Nie da się nieustannie dodawać. Żeby zrobić miejsca na nowe pomysły, trzeba pozbyć się niektórych starszych. Muzycy Schröttersburg postawili na ograniczenie punk rockowej zadziorności. Obniżyli tempo, obniżyli liczbę krzyków i wpadających w ucho refrenów, co może skutkować wrażeniem, jakoby powstał materiał o większych walorach artystycznych i może faktycznie tak się stało, aczkolwiek najbardziej charakterystyczną cechą płockiej kapeli niezmiennie pozostaje buntownicza postawa, która przebija się spod poetyckich tekstów i niebanalnych kompozycji. Nie będę rzucał frazesem o nagraniu najdojrzalszego albumu w dotychczasowym dorobku, na pewno jest to jednak album najciekawszy.


Bat-Cave, Zima, No Pasaran/2018


Oddaj swój głos:


NAJNOWSZE RECENZJE

Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

Facebook Instagram

Projekt i wykonanie: EvoStudio

© 2010-2018 Soundrive