Soundrive Live

Yann: Muzykę trzeba traktować jak hobby

 

Informacji na temat Yanna i projektu Aya na próżno szukać w internecie, jest natomiast muzyka dostępna na YouTube. EPka "Letarg" ukazała się w końcu października, a kawałek "Poranki" zdobył już ponad milion wyświetleń. Poznajcie Janka Niemczyka, o którym być może już niedługo będzie głośno.

Barbara Skrodzka: 15 listopada zmarł Lil Peep, co nie pozostało bez echa na twoim fanpage'u. Słuchałeś Peepa wcześniej?

Yann: Jeśli chodzi o Lil Peepa, to słuchałem go dużo wcześniej, niż zaczęła się ta cała fala na niego. Tak konkretnie, zacząłem go słuchać jakoś listopadem 2016. Wcześniej znałem jego twórczość, ale wtedy wkręcił mi się jakoś. Rozmawiałem z kolegami, którzy mi puszczali jego piosenki, spodobało mi się parę utworów i zacząłem gościa sprawdzać. Słuchałem go dłuższy czas. Jego śmierć na pewno nie była dla mnie przyjemną rzeczą, parę dni chodziłem zamulony. To jest dziwne uczucie, jak umiera ktoś, czyjego głosu słuchasz codziennie, na przykład przez rok. Na podstawie tego, co przeczytałem, to chodziło tutaj o xanax, który okazał się nie być xanaxem, były w nim domieszki fentanylu. W każdym razie, mam wrażenie, że po prostu nie był osobą, która była gotowa na śmierć i jeśli myślał, że zaćpa się akurat w ten dzień, to nie planowałby dalszej trasy. Cała przyszłość była przed nim. Wydaje mi się, że w pewnym momencie to już się zaczęło robić bardziej pod publikę, pisał teksty, które siadały ludziom. To nie był taki moment, który on by wybrał na śmierć.

 

Nie uważasz, że to była próba odreagowania?

Myślę, że po prostu imprezował po koncercie, jadąc na inne wydarzenie z ziomkami. Tam nikt nie chciał przecież jego śmierci. Chyba, że ta dziewczyna, która dała mu podrabiany xanax. Nie wydaje mi się, że on sam próbowałby wybrać akurat ten moment, przed sprzedażą płyty, na śmierć. Nie robiłby promocji, skoro nic by na tym nie zyskał. To byłaby lekka przesada. Nie planowałby trasy, płyty, gdyby nie mógł z tego później jakoś skorzystać.

Jaki jest twój stosunek do narkotyków i innych używek?

Jeśli chodzi o moje nastawienie do narkotyków, to kiedy ktoś na przykład pali marihuanę, to jest to jego wybór. Jeśli bierze i chce to robić na własną odpowiedzialność, to niech sobie to robi. Jeśli chodzi o coś twardszego niż marihuana, to bardzo mi szkoda takich ludzi, współczuję im. Tym bardziej, że jestem akurat z takiego miasta - bo nie pochodzę z Wrocławia, tylko z miasta pod Wrocławiem – gdzie jest dość spory problem z takimi używkami. Mam wielu znajomych, którzy się zniszczyli. Znam wiele historii i jestem bardzo negatywnie nastawiony do narkotyków, ale nie wykluczam osób uzależnionych, na przykład kogoś takiego, jak Lil Peep. Nie przestałbym go słuchać tylko dlatego, że jest uzależniony od jakiegoś narkotyku. Szanowałem jego muzykę.

 

Masz już jakieś próbki nowych tekstów i nowej muzyki?

Jeśli chodzi o kolejną EPkę, to na razie niczego takiego nie planuję. Planuję robić jak najwięcej, żeby rozwinąć nasz kanał - Aya, żeby to wszystko jakoś szło do przodu. Chcemy robić muzykę, która podoba się ludziom i jeśli zobaczą, że jest koncert w ich mieście to rzeczywiście przyjdą. Muzyka, którą robiliśmy do tej pory nie jest muzyką do skakania, ale mamy też parę koncertowych numerów, które potrafią rozbujać, mimo że nie ma ich jeszcze na naszym kanale. Planem na najbliższy rok raczej nie jest nowa płyta, czy EPka.

 

Co myślisz o Taco Hemingwayu?

Naprawdę szanuję gościa i to nie tylko za muzykę, którą tworzy, ale za klimat, który sobie robi na koncertach. Jeśli to byłby nasz target, to byłoby bardzo spoko - żeby to było połączenie muzyki spokojnej, do której da się po prostu pokiwać z taką muzyką, która trochę rozrusza ludzi na koncercie. Każdy z nas chciałby być na podobnym poziomie, co Taco. Jest taką osobą, która na pewno trenowała w życiu więcej niż my i po prostu włożyła w to więcej czasu, ale nie jest powiedziane, że my tego czasu nie chcemy włożyć w nasz projekt.

Planujesz pójść w kierunku studiów muzycznych?

Jestem na kierunku matematyczno-fizyczno-informatycznym. Na początku chciałem iść bardziej w stronę grafiki komputerowej niż programowania. Na tę chwilę myślę bardziej o programowaniu. Chociaż nie jest powiedziane, że nie będę próbował się dostać na przykład na realizację dźwięku albo na jakiś podobny kierunek na politechnice. Póki co myślę jednak, że mój kierunek studiów nie będzie jakoś ściśle związany z muzyką. Chyba, że mi coś odbije i przy końcu stwierdzę, że to jest to, wtedy może spróbuję.

 

Czyli muzyka jest dla ciebie czymś dodatkowym, czymś co robisz po zajęciach?

Myślę, że muzyka jest takim odbiciem trochę od codziennych obowiązków i robię to bardziej dla przyjemności niż z obowiązku. Szkoła dla nikogo nie jest przyjemnością w stu procentach. Muzykę trzeba traktować jak hobby, nie jako coś, co jest obowiązkowe, bo jeśli ktoś będzie podchodził do muzyki jak do pracy, albo jak do obowiązku, to daleko w tym nie zajdzie. Nic w muzyce nie robi się na siłę. Teksty, podkłady muzyczne - to jest coś, co idzie rzeczywiście od ciebie, tak czujesz, tak ma być, a praca i studia to jest coś innego. Jeśli ktoś ma szczęście, to uda mu się to połączyć. Wykształcenie to coś co każdy powinien zrobić dla siebie. Nawet jeśli nie będzie chciał dalej iść w tym kierunku.


NAJNOWSZE WYWIADY

Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

Facebook Instagram

Projekt i wykonanie: EvoStudio

© 2010-2018 Soundrive