Octopussy: Rock'n'roll zawsze był i zawsze będzie

 

Octopussy to mocny rock z klasą i energetyczne koncerty. W 2013 roku zespół wydał swój debiut - "The Glorious Legacy of the Useless Bum", a po przerwie wraca z nowym albumem i nowym wokalistą - Janem Babińskim.

Katarzyna Zamojska: Zastanawiałam się ostatnio, czy rock alternatywny wciąż jest alternatywą, czy już głównym nurtem. To paradoksalne, ale mam wrażenie, że zespołów grających klasycznego rocka, takich jak wasz, jest coraz mniej. Co o tym myślicie?

Konrad Ciesielski: Zawsze chodziło nam o to, żeby grać prostego rocka, zakorzenionego gdzieś w bluesie, nie mylić ze stonerem, bo niektórzy do takiego worka nas wrzucają. Rzeczywiście są kapele, które próbują grać klasycznego rocka, ale chyba nie ma ich za dużo. Może się ta muzyka nie broni [śmiech].

 

Michał Koziorowski: Generalnie powstaje ileś zespołów i po roku-dwóch, po iluś tam próbach część umiera śmiercią naturalną. To jest naturalny recykling. Więc o iluś tam zespołach ty nie słyszałaś, o iluś ja nie słyszałem. Może się wydawać, że jest ich mało, bo mało przetrwa nagranie płyty, trasę i tak dalej.

 

Konrad: U nas też było już bardzo blisko, żebyśmy nie przetrwali, dlatego, że nie mieliśmy wokalisty.

 

No właśnie, jak trafiliście na Janka? Był jakiś casting?

Konrad: W pewnym momencie nie wiedzieliśmy już, gdzie szukać, więc ja szukałem po prostu po ulicach. Janek jest grajkiem ulicznym, szedłem akurat Monciakiem i Janek grał. Przeczekałem aż skończy piosenkę i podszedłem, zaprosiłem na próbę, Janek przyszedł i wpasował się od razu. Rzeczywiście materiał poszedł później szybko. Na razie się docieramy.

Jestem bardzo ciekawa piątkowej premiery waszej nowej płyty. Jak będzie wyglądał koncert w Wydziale Remontowym? Czekają na nas jakieś niespodzianki?

Konrad: Na pewno na scenie pojawi się nasz były wokalista. Nie będę więcej zdradzał, żeby to wciąż były niespodzianki. No i zagramy dłuższy set. Zwykle byliśmy zespołem supportowym, można tak to nazwać, a teraz zagramy pełnowymiarowy koncert.

 

Premiera w piątek, a co po premierze? Jak będziecie promować "Dwarfs and Giants"?

Konrad: Plany się dopiero zaczęły, ponieważ do naszego składu jako manager dołączył Piotrek Ochociński [były perkusista Sautrus]. Zaczął działać tak naprawdę niedawno. Mieliśmy już ustaloną datę wydania płyty, ale nie potrafimy organizować koncertów, jesteśmy sobie po prostu biednymi muzykami [śmiech]. Na wiosnę jest planowana trasa, na razie jest w trakcie przygotowań.

 

Moim zdaniem to właśnie brak managera w zespole często skazuje go na porażkę. Potrzebna jest osoba "ogarnięta", najlepiej będąca przyjacielem kapeli, która zdejmie z barków muzyków ciężar konieczności organizowania koncertów i tak dalej. Muzycy powinni według mnie tylko pisać i grać...

Piotr Ochociński: Miałem się nie odzywać, ale muszę zaprotestować, żeby nie nazywać mnie managerem. W jednym słowie jest ujęta moja rola w tym zespole, ale będę protestował, ponieważ ja postrzegam siebie jako przyjaciela zespołu, który po prostu ma pewne umiejętności, czas, chęci i czuje, że mógłby w jakiś sposób pomóc. Znamy się wszyscy od dłuższego czasu, od pierwszej płyty śledziłem Octopussy, bardzo podoba mi się ich muzyka i jesteśmy razem, po prostu.

 

Konrad: Tak, trzeba też zaznaczyć, że nie traktujemy siebie w ten sposób, że my jesteśmy zespół, a to jest manager. Każdy wie, że to jest teraz członek naszego zespołu.

 

Świetnie, taki manager-przyjaciel bardzo odciąża kapelę, która w końcu może skupić się tylko na robieniu muzyki. Nie rozumiem, dlaczego zespoły nie poszukają wśród swoich przyjaciół właśnie kogoś takiego.

Michał Koziorowski: Nie łatwo jest też znaleźć kogoś "ogarniętego". Często komuś wydaje się, że ogarnia, ale nic z tego nie wychodzi. Taka osoba musi mieć twarde dane, na zasadzie umiejętności, znajomości, doświadczenia praktycznego i tak dalej. Musi na przykład wiedzieć, z czym wiąże się wyjazd pięcioosobowego bandu w trasę.

 

Piotr Ochociński: Czyli czarna robota i wyliczanie wszystkiego... [śmiech].

Czy podczas przerwy zdarzały się myśli, że to koniec, że nie wrócicie już do Octopussy?

Konrad: Ja wierzyłem od początku, że to się nie rozpadnie. Owszem, zdarzały się myśli, że po co to wszystko, że można to wyrzucić. Ale to tak jak sinusoida - jednego dnia tak, drugiego tak.

 

Marcin Bąkowski: Ale i tak się spotykaliśmy, i graliśmy cały czas, nie było przerwy w graniu.

 

Piotr Danielewicz: To wszystko bazuje na tym, że jesteśmy grupą przyjaciół. Wiadomo, że raz jest gorzej, raz lepiej, ale to wszystko buduje nasze relacje. Nawet jeśli się spotkamy i nie gramy, to lubimy po prostu ze sobą przebywać.

 

Czego oczekujecie od tej płyty?

Konrad: Oczekiwania to jest czasami coś, co potrafi zniszczyć. Sądzę, że jeśli są dobrze skomponowane piosenki i zespół gra szczerze, to będzie to wracać. Założenie oczekiwań może doprowadzić też do frustracji. Będziemy robić to, co lubimy i będziemy to robić szczerze, czyli będziemy grać.

 

Jak powstawała ta płyta? Jak wygląda wasz proces kompozycyjny?

Piotr Danielewicz: W bólach i mękach [śmiech].

 

Michał Koziorowski: Próbowaliśmy chyba już wszystkiego. Niektóre numery powstają z tego, co sobie "wyjamowaliśmy". Czasem ktoś przyniesie riff i na jego podstawie tworzymy cały utwór, inne numery powstają "ot tak". Nie mamy jakiejś sztywnej zasady, jak tworzymy, wszystko się jakoś klei i po prostu wychodzi nam spod łapy.

 

Konrad: My się nie zastanawiamy, to się po prostu dzieje i jest różnie.

 

Był jakiś proces selekcji w kwestii doboru utworów na płytę?

Marcin Bąkowski: Było full numerów z "jamowania", ale większość nie weszło na płytę.

 

Michał Koziorowski: Przed wejściem do studia robimy robocze nagrania utworów, słuchamy i myślimy, co można z nich zrobić. Na tym etapie już mniej więcej wiadomo, co się buja dobrze, a co nie. Wiesz, jak się gra to jest to trochę inna percepcja, niż kiedy się słucha. Konrad wprowadził też coś, co się moim zdaniem bardzo dobrze sprawdza, czyli konkretne ułożenie piosenek. Takim układem można stworzyć z nich opowieść, numery mają różne tempa, idą za nimi różne emocje. I to był ważny proces, układanie tej płyty.

Jakie były największe trudności związane z produkcją tego albumu?

Konrad: Nagraliśmy płytę w trzy dni. Weszliśmy do studia i nagraliśmy ją na setkę. Produkcja zajęła już trochę więcej czasu, ale nie dlatego, żeby coś poprawiać, tylko pomyśleć, co jeszcze można zrobić, czyli jakieś efekty itd. Wiedzieliśmy, że nie musimy się śpieszyć. Chcieliśmy zrobić to powoli, żeby mieć czysty umysł. Dobre dwa miesiące siedziałem z Dziablasem [Jan Galbas, poprzedni wokalista Octopussy, a także muzyk Ampacity] i było mielone.

 

Ostatnie pytanie - czy uważacie, że rock'n'roll kiedyś umrze?

Michał Koziorowski: Odkąd powstał mówi się cały czas, że umrze, a jakoż wciąż żyje

 

Konrad: Nigdy nie umrze, ponieważ jest to muzyka w pewnym sensie pierwotna. Nie ważne na co była moda, rock'n'roll zawsze był i zawsze będzie.

 

fot. Oskar Szramka


NAJNOWSZE WYWIADY

Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

Facebook Instagram Twitter

Projekt i wykonanie: EvoStudio

© 2010-2017 Soundrive