Monophona - "Girls on Bikes Boys Who Sing"

Nastrojowa muzyka zawsze zdaje się być osobista, emocjonalna czy wręcz introwertyczna, ale Monophona to być może jeden z pierwszy zespołów, które słusznie spostrzegły, że trudno śpiewać o miłości, gdy świat stoi w płomieniach. Ich najnowsze wydawnictwo ma charakter polityczny, jednak zamiast wciskać słuchaczowi butelkę z benzyną do dłoni, proponuje zadumę.

Luksemburskie trio odkryłem w ubiegłym roku dzięki znakomitemu singlowi "Thumb", który później zapętlałem przez wiele, wiele dni. Na nowym albumie także znajduje się przebojowa kompozycja o uzależniającym potencjale, a w dodatku opatrzono ją bardzo aktualnym tekstem dotyczącym skrajnie prawicowych upodobań rozpowszechniających się wśród młodych ludzi, często potomków dawnych tępicieli ekstremistycznych ideologii. W "Tick of a Clock" spotykają się refleksja związana z coraz powszechniejszym przyzwoleniem na ksenofobię oraz agresywne brzmienie przypominające najlepsze czasy bristolskiego trip-hopu. Głos Claudine Muno rzadko bywa aż tak zadziorny, a ciężkiemu bitowi dodaje mocy gitarowa partia odegrana gościnnie przez Nicolasa Przeora z post-hardcore'owego Mutiny on the Bounty. Już ten jeden utwór jest dostatecznym powodem, aby sięgnąć po "Girls on Bikes Boys Who Sing".

 

Jeżeli komuś będzie jednak nie w smak wysłuchiwanie bardzo precyzyjnych deklaracji światopoglądowych, Monophona ma w ofercie również czysto dźwiękowe doznania. "I Will Be Wrong" sprawia, że subwoofer zaczyna tańczyć. Głos Muno pojawia się tylko na chwilę, głęboko schowany pod masywny basem, a całość ma typowo klubowy sznyt. W kontrze stoi "Here After", gdzie na pierwszy plan wysuwa się partia odegrana na gitarze akustycznej, a zamiast na parkiecie, wolelibyśmy znaleźć się pod kilkoma warstwami ciepłej kołdry. "Girls on Bikes Boys Who Sing" można jednak podzielić także w innym sposób - obok kawałków z pomysłem, jak na przykład ponure i hałaśliwe zarazem "The Hours" czy łączące downtempo z bluesem (jak sama nazwa wskazuje) "Folsom Prison Blues", pojawiają się mało charakterystyczne zapychacze ("Lada" czy "The Benefit of the Doubt"), ale poziom nigdy nie spada tak nisko, aby zaledwie jedno przesłuchanie krążka okazało się wystarczające.

 

Podoba mi się pomysł stworzenia albumu o politycznym zabarwieniu, na którym nie ma punk rockowego buntu i wściekłości, gdzie nie ma ani prostej wyliczanki tego, co najgorsze w dzisiejszym świecie, ani rzucania nazwiskami obwinianych włodarzy. Monophona komentuje rzeczywistość w subtelny, romantyczny sposób, dzięki czemu można odczuć zjawiska globalne jako osobiste, a przecież nikt z nas nie jest jednostką uniezależnioną od losów ludzkości. Treść nie przerasta tu jednak formy, "Girls on Bikes Boys Who Sing" wyraźnie nawiązuje do wczesnej twórczości Finka czy Tricky'ego, lecz nie ogranicza się do naśladownictwa. Potwierdza to tym samym moją teorię o trip-hopowym poruszeniu w krajach Beneluksu. Monophona, SX czy A/T/O/S to tylko kilka spośród wielu znakomitych projektów bazujących na brzmieniu, które w latach 90. podbiło świat.


Kapitän Platte/2017


Oddaj swój głos:


NAJNOWSZE RECENZJE

Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

Facebook Instagram Twitter

Projekt i wykonanie: EvoStudio

© 2010-2017 Soundrive