Magic Giant: Triumf, uśmiech, taniec

 

Ich koncerty są energiczne, wesołe, wszyscy tańczą, a sami muzycy chętnie wychodzą do publiczności i razem z nią bawią się oraz śpiewają. Lubią być pośród ludzi, mają z nimi bardzo dobry kontakt.

W drodze z klubu Hakken do Molotow, przedzierając się przez tłumy zgromadzonych na ulicy festiwalowiczów, Austin Bisnow, Li Zambricki i Zang zgodzili się odpowiedzieć na kilka pytań.

Barbara Skrodzka: Gracie po raz pierwszy w Europie, prawda?

Li Zambricki: Pierwszy raz graliśmy w Paryżu dwa dni temu, a dziś po raz pierwszy gramy w Niemczech.

 

Dlaczego nie przyjedziecie do Polski?

LZ: Ponieważ jesteśmy nowym zespołem. Dopiero zaczynamy. Nasz pierwszy album ukazał się w Stanach w maju, a w Europie kilka dni temu. Więc wszystko budujemy od początku.

 

Austin Bisnow: Nie wiedzieliśmy, że chcielibyście nas zobaczyć. Musimy to zaplanować.

 

LZ: Masz może duże mieszkanie dla nas do spania, kiedy przyjedziemy do Polski?  

Obawiam się, że byłoby za małe dla was wszystkich, ale spokojnie, coś wymyślę.

LZ: To nasz pierwszy raz tutaj i pomału wszystko budujemy, więc z twoją pomocą wrócimy.

 

Mam taką nadzieję. Jakie wrażenie zrobił na was Reeperbahn?

AB: Podoba nam się. Mamy podobny festiwal w Stanach, w Teksasie, nazywa się South by Southwest.

 

LZ: Reeperbahn to inna rzecz, nie możesz jej porównywać. Czuję się jakbym wrócił do szaleństwa.

 

AB: Wydaje się być mniej korporacyjny niż SXSW. Tam jest wiele marek. Ten wydaje się być bardziej skupiony na ludziach, którzy kochają muzykę.

 

Austin, wiem że jesteś także producentem muzyki, co jest dla ciebie trudniejsze - bycie producentem czy pisanie piosenek?

AB: Powiedziałbym, że produkowanie zajmuje o wiele więcej czasu. Czasami, gdy piszesz, pomysły z ciebie wystrzeliwują. W produkowaniu dużo czasu zajmuje uczenie się.

 

LZ: Produkowanie może być trudne, pisanie przychodzi z doświadczeń.

 

AB: To prawda. Produkując masz wiele pomysłów, koncepcji, które mogą przyjść szybko, ale znalezienie odpowiedniego brzmienia wymaga dużo praktyki.

Duża jest różnica między publicznością w Stanach i w Europie?

LZ: To jest nasz drugi występ, więc jest zbyt wcześnie, by powiedzieć. Słyszeliśmy, że ludzie w Europie są bardzo emocjonalni i ekspresyjni.

 

Sporo zespołów mówi, że granie na zachodzie Europy to jedno, a gdy jadą do takich krajów jak Polska, Ukraina, Rosja to ich koncerty są jeszcze bardziej szalone.

LZ: Co!? Zaproście nas do Polski! Chcę zaszaleć! Jestem gotowy. Jesteśmy gotowi na rocka. Moja rodzina jest z Polski, a ja tam jeszcze nie byłem, więc jeśli przyjadę do Polski będę mógł spotkać się z moim dziadkiem.

 

To wasz pierwszy album. Jak odebrali go wasi fani w Stanach?

Zang: Graliśmy wiele koncertów w Stanach, wiele festiwali. Wydaje się nam, że festiwale są drogą, by ludzie w Stanach nas odkryli. Wiele osób idzie na festiwal, żeby odkryć nowe zespoły, mamy sporo fanów dzięki graniu na tego rodzaju wydarzeniach w Ameryce. Od momentu, gdy wydaliśmy album czujemy różnicę. Ludzie śpiewają z nami nie tylko refren, ale także wersy piosenek, co jest świetne. Nasz album wyszedł jakiś tydzień temu w Niemczech i jest dostępny także w Polsce, nie mieliśmy tam oficjalnego wydania, ale możecie usłyszeć go w całości.

 

Jak każdy z was opisałby waszą muzykę w jednym słowie?

Zang: Triumf.

AB: Uśmiech.

LZ: Taniec.

 

fot. Pablo Sepulveda


NAJNOWSZE WYWIADY

Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

Facebook Instagram Twitter

Projekt i wykonanie: EvoStudio

© 2010-2017 Soundrive