Smoke Over Dock

Pham - "Ugly"

Którego producenta z Polski słuchają tłumy na Lollapaloozie w Chicago albo na Middlelands Festival w Teksasie? Tak, właśnie tego, którego najnowsza EPka jest przedmiotem niniejszej recenzji i jeżeli jeszcze o nim nie słyszeliście, to prędko musicie nadrobić straty.

Dawid Pham Ngoc młodość spędził w Morowie nad Nysą, ma korzenie zarówno polskie, jak i wietnamskie, a jego rodzinna miejscowość z niczego dotąd nie słynęła. Dotąd, bo teraz słynie właśnie z niego, choć niekoniecznie w Polsce. W 2015 singiel "Movements" podbił Amerykę. Nie wierzycie? Dwadzieścia trzy miliony odtworzeń na Soundcloud i kolejne siedemnaście milionów na YouTube mówią same za siebie. Dlaczego Pham nie zapełnia jeszcze największych sal koncertowych nad Wisłą? Wygląda na to, że w dzisiejszych czasach łatwiej wyśnić "amerykański sen" niż polski...

 

Otwierające EPkę "All My Time" to wyraźny sygnał, że Pham nie daje się ponieść fali popularności, a każde kolejne działanie podejmuje z rozwagą. Zamiast serwować danie przygotowane według sprawdzonego przepisu, które od wcześniejszego różniłby jedynie kolor talerza, stawia krok naprzód. Zresztą sam o "Movements" napisał, że darzy ten kawałek sympatią, ale to jak mieć przyjaciela w domu, gdy masz dziewczynę, dzieci i pięćdziesiąt lat. Tym razem jego bity są subtelniejsze, często melancholijne, a w każdym z pięciu utworów słychać romantyczny głos pochodzącego z Miami Austina Paula. O ile "Movements" idealnie nadawało się na imprezę, o tyle "Ugly" (w całości) sprawdzi się lepiej podczas intymnego spotkania z bliską osobą. Fani Cheta Fakera (który już nie jest Chetem Fakerem) albo Glass Animals znajdę w tych niespełna dwudziestu minutach wiele dobrego.

 

Na "Ugly" nie usłyszycie wprawdzie niczego nowego, są tu elementy trapu, R&B, popu czy downtempo, ale usłyszenie czegoś zupełnie nowego w drugiej dekadzie XXI wieku właściwie nie jest możliwe. Ważniejsza wartość to muzyczna świadomość, sprawność w operowaniu inspiracjami i łączenie ich w nieoczywiste kombinacje, a w tym zakresie Pham wykazuje się ponadprzeciętnym wyczuciem. Gdyby przypadkowemu słuchaczowi oznajmić, że dowolny utwór z EPki jest przebojem któregoś z już uznanych producentów, prawdopodobnie informacja ta zostałaby przyjęta bezdyskusyjnie. To materiał na bardzo wysokim poziomie, posiadający wszelkie argumenty, aby podbić świat i tak naprawdę w interesie świata powinno być chwalenie się taką muzyką, ponieważ jednocześnie ma predyspozycje do porywania tłumów, a także do tworzenia interesującej wizji artystycznej, a te dwie wartości niestety coraz częściej są dla siebie opozycją totalną.


wydanie własne/2017


Oddaj swój głos:


NAJNOWSZE RECENZJE

Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

Facebook Instagram Twitter

Projekt i wykonanie: EvoStudio

© 2010-2017 Soundrive