J.I.D ‎- "The Never Story"

Wschodnia Atlanta jest dzisiaj jedną z największych wylęgarni hip-hopowych talentów. Stąd pochodzą Gucci Mane i Future, tutaj chcą się znaleźć wszyscy młodzi raperzy z całej Georgii, ale tylko nieliczni mają szanse na sukces. Następnym może być Destin Route vel J.I.D.

Pseudonim J.I.D pochodzi od "jittery child" ("stremowany dzieciak"). Tak urodzonego w Halloween 1990 roku rapera nazywała babcia, a oglądając wywiady, trudno nie odnieść wrażenia, że to wciąż aktualny przydomek. Z sześciorgiem rodzeństwa i aparycją przypominającą młodego Michaela Jacksona nie miał łatwej drogi do hip-hopowej kariery. Jak to zazwyczaj bywa w podobnych przypadkach, pomógł przypadek. J.I.D często kręcił się w domowym studiu duetu EarthGang, którego członkowie pozwalali mu korzystać ze sprzętu w wolnych chwilach. Tak powstał pierwszy materiał i stąd wzięło się zainteresowani J.Cole'a.

 

Kendrick Lamar i J.Cole są jak Superman i Kapitan Ameryka współczesnego rapu. Przykładni, sympatyczni, twardo stąpający po ziemi, nieprzejawiający żadnych objawów gwiazdorstwa, mimo ogromnych, międzynarodowych karier. Kiedy padła oferta ze strony drugiego z nich, "Stremowany Dzieciak" pewnie ledwie mógł wydusić podziękowanie. Obecność w katalogu Dreamville Records to duże wyróżnienie i rekomendacja sama w sobie.

 

"The Never Story" nie potrzebuje jednak całego tego kontekstu, doskonale broni się samą muzyką, która stroni od wyjątkowo popularnych w 2017 roku trapowych beatów. Podkłady zazwyczaj są skromne i agresywne zarazem, w centrum znajdują się jednak wielowersowe, zgrabne teksty dotyczące codziennych trudów, jak w na przykład przebojowym "Never", gdzie pada: Most of the niggas I came up with haven't came up and doing the same stuff, but I haven't came up. Jak niektórzy z was pewnie zauważyli, opis ten doskonale pasuje do charakterystyki East Coast Rapu z lat 90. i nie jest to przypadek, Biggie Smalls czy KRS-One to jedne z głównych źródeł inspiracji dla J.I.Da.

 

Produkcja "The Never Story" mocno siedzi w przeszłości gatunku, ale zabiera ją w podróż po wielu dziwacznych, zaskakujących rejonach, gdzie syntezatory nie przypominają niczego, co dotąd słyszeliście, a nad wszystkim unosi się nieco ponura, niepokojąca atmosfera. J.I.D ma przy tym świetne wyczucie rytmu, dobiera słowa tak, że natychmiast wpadają w ucho, a w dodatku barwa jego głosu jest wyjątkowo charakterystyczna. Najlepsze momenty to sam początek krążka - "General", wspomniane "Never" czy "D/vision", wspólny kawałek z współautorami sukcesu - EarthGang. Druga połowa albumu zaczyna się nieco gorzej, w "Hereditary" i "All Bad" Route rezygnuje z rapu na rzecz śpiewu przypominającego The Weeknd, ale w nie do końca udanym wydaniu, pasującym do nadanego mu przez babcię pseudonimu. To solidne piosenki, ale na tle pozostałych wypadają blado. Końcówka jest już znacznie mocniejsza, a zamykające wydawnictwo "Lauder" to jeden z jego najlepszych momentów.

 

Debiut długogrający J.I.Da nie jest pozbawiony drobnych niedociągnięć. Młody raper siedemdziesiąt pięć procent materiału zarejestrował sam i na pewno wciąż sporo przed nim nauki. Ważniejsze jest jednak to, że od "The Never Story" bije ogromny potencjał, który w przyszłości może sprawić, że J.Cole i Kendrick Lamar będą mieć obok siebie jeszcze jednego superbohatera.


Dreamville Records/2017


Oddaj swój głos:


NAJNOWSZE RECENZJE

Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

Facebook Instagram Twitter

Projekt i wykonanie: EvoStudio

© 2010-2017 Soundrive