Psychic
SD FEST

At The Drive In - "in•ter a•li•a"

Raz na kilka lat pojawia się zespół tak wściekły i tak buntowniczy, że nie ma dla niego innej drogi, jak tylko eksplodować od nadmiaru energii. Tak było z The Stooges, z Sex Pistols, z Nirvaną i tak było z At The Drive In. Czy nagrywanie nowego albumu po siedemnastu latach przerwy miało zatem sens? Na szczęście tak.

Nie będę ukrywać, że At The Drive In to jeden z moich zespołów wszech czasów, a "Relationship of Command" znam niemalże na pamięć. Kiedy się ukazało, byłem nastolatkiem zachwyconym "Follow the Leader" i "Mechanical Animals", ale choćby nie wiem jak nisko nastrojony był bas Fieldy'ego i choćby nie wiem jak głośno wrzeszczał Manson, nikt inny nie brzmiał równie szczerze i agresywnie. W przedinternetowej epoce mogłem sobie tylko wyobrażać całą tę zadziorność w wydaniu scenicznym, a pierwszy raz zobaczyłem At The Drive In na żywo dopiero podczas ubiegłorocznego Open'era. Wiedziałem już po koncertach The Mars Volta, że głos Cedrica Bixlera-Zavali bez studyjnej obróbki nie wyciąga wszystkich partii, ale nie miało to żadnego znaczenia. Jeżeli po kwadransie koncertu wokalista ma za sobą crowdsurfing oraz zniszczenie mikrofonu, którym wymachuje niczym lassem, a przy okazji notorycznie go kopie, to natychmiast staje się oczywistym, że strawę stanowią tutaj emocje, a nie melomańska precyzja.

 

Po "in•ter a•li•a" nie oczekiwałem niczego innego, jak właśnie silnego pobudzenie emocjonalnego. Nie powiem złego słowa o Iggym Popie, niemniej albumy The Stooges z 2007 i 2013 roku są tylko dobre, tylko przebojowe, tylko solidnie skomponowane. Szaleństwo emanujące z trylogii wydanej na przełomie lat 60. i 70. ulotniło się, a to właśnie ono stanowiło esencję; sprawiało, że można było wybaczyć słabą produkcję, nieudaną solówkę i każde inne niedociągnięcie. At The Drive In uniknęło pułapki "dojrzałości". Nie nagrali drugiego "Relationship of Command" (na szczęście), ale po tych wszystkich latach mają nowy materiał, który śmiało mogą ogrywać na koncertach obok starego i nikt nie pomyśli: Starczy tych zapchajdziur, dawać „One Armed Scissor”.

 

Church ain't over 'till they put the snakes back in the bag - śpiewa Bixler-Zavala w "Holtzclaw". Z kolei w "Governed by Contagions" pyta: How many bites do you think it takes to get to the cyanide tooth? i podobnych, politycznych czy ideologicznych tematów jest na "in•ter a•li•a" mnóstwo, ale nie mają tak idiotycznego wydźwięku, jak Bezimienna armia - przeciwko policji, przeciw uciskowi i prohibicji wykrzykiwane przez czterdziestoletniego wokalistę The Analogs. Prohibicja w Polsce w 2015 roku? Wygląda to bardziej na tworzenie problemu, o którym można by zaśpiewać, niż czerpanie inspiracji z aktualnych realiów. Bixler-Zavala to tekściarz bardziej przenikliwy, używa prostego języka, ale nie w prostacki sposób, a bardziej od punk rockowych standardów interesują go indywidualne przeżycia. Na przykład w "Incurably Innocent" opowiada historię osoby, która doświadczyła molestowania seksualnego i wreszcie znajduje odwagę, aby o tym opowiedzieć. Takich słów trudno nie wysłuchiwać z zaangażowaniem.

 

Wszystkie te zniszczone gitary i hardcore punkowy etos zupełnie nie pasują do tego, co wydobywa się z głośników, kiedy obcujemy z At The Drive In. Przyjęło się (choć nie jest to reguła pozbawiona wyjątków), że muzyka sprzeciwu powinna korzystać z prostych środków przekazu, a tymczasem Teksańczycy raczą nas połamanymi partiami, których nie da się opanować po dwóch wizytach w sali prób. Już w otwierającym "No Wolf Like the Present" mamy tego najlepszy przykład, gdy Omar Rodríguez-López i Keeley Davis (jedyna osoba spoza oryginalnego składu, czego nie da się jednak odczuć, ponieważ doskonale zna sekcję rytmiczną At The Drive In, z którą przez dwanaście lat współtworzył zespół Sparta) wymieniają się tak bardzo różnymi partiami gitarowymi, że zdają się pochodzić z dwóch różnych utworów, a jednak doskonale ze sobą współgrają.

 

Lata spędzone w The Mars Volta wyraźnie zmieniły sposób śpiewania Bixlera-Zavali i chociaż wciąż jest jednym z najbardziej charakterystycznych wokalistów, jakich miałem okazję słyszeć, rzadko zdarza mu się zdzierać gardło tak zawzięcie, jak robił to w przeszłości. Najbliżej jest w utworze "Continuum", ale w jego najmocniejszych momentach zamiast ryku, jaki znamy chociażby z "Arcarsenal", dostajemy szeroko "otwarte" gardło kojarzące się raczej z "Inertiatic ESP" The Mars Volta. Z drugiej strony złość dawnego At The Drive In zawsze miała także rozpaczliwe oblicze, bliskie muzyce emo, które najpełniej rozkwitło w gorzkiej balladzie "Quarantined" z 2000 roku (nie przesadzę dodając, że te pięć i pół minuty to jeden z najlepszych momentów w historii muzyki). Na "in•ter a•li•a" pojawia się utwór utrzymany w podobnym tonie - "Ghost-Tape No. 9" i także on wyraźnie jest odmieniony przez doświadczenia zdobyte w The Mars Volta i Sparta. To zdecydowanie najspokojniejsza kompozycja w całym dorobku zespołu, a przez to także najbardziej różna od tego, co dotąd było z nim kojarzone. Zwrot w moim odczuciu bardzo udany, choć domyślam się, że może stać się kością niezgody wśród starszych fanów.

 

Albumy At The Drive In mają to do siebie, że rzadko chwytają za pierwszym razem. Moje pierwsze spotkanie z "Relationship of Command" zakończyło się bardzo szybko, ale później refreny z "Enfilade" czy "One Armed Scissor" zaczęły nachalnie powracać i chcąc nie chcą musiałem znowu wcisnąć "play". Przy "in•ter a•li•a" różnica jest taka, że znam już ten mechanizm, niezmienne pozostaje natomiast stopniowe uzależnianie się. Na nic odstawienie tych jedenastu kawałków, skoro nawet przy kupowaniu bułek trudno wyrzucić z głowy "Hostage Stamps" czy "Call Broken Arrow". Powroty po latach rzadko się udają, ten jest lepszy niż mogłem to sobie wymarzyć.


Rise Records/2017


Oddaj swój głos:


NAJNOWSZE RECENZJE

Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

Facebook Instagram Twitter

Projekt i wykonanie: EvoStudio

© 2010-2017 Soundrive