Krautrock: muzyczna odbudowa Niemiec

 

Jestem ostatnią osobą, która zgodziłaby się ze stanowiskiem, że we współczesnej muzyce nie dzieje się nic interesującego. Dzisiaj najczęściej bawimy się jednak zmiennymi w bardzo szerokim, ale ograniczonym zakresie. Krautrock był inny. Jeżeli przedstawiciele pozaziemskiej cywilizacji faktycznie wybudowali na Ziemi piramidy, to można podejrzewać, że pod koniec lat 60. powrócili, tym razem pozostawiając po sobie muzykę.

Na wstępie podkreślę dwie prawdy - po pierwsze, nie istnieje taki gatunek muzyczny, jak krautrock. Nie da się zamknąć w stylistycznie spójnych ramach późnego Kraftwerk oraz Can czy Faust. Po drugie, termin "krautrock" został stworzony przez brytyjską prasę i miał pejoratywny, nawiązujący do II wojny światowej wydźwięk. Wtedy to alianckie media próbowały utrwalić wizerunek stereotypowego Niemca jako prostego człowieka nałogowo pożerającego kapustę kiszoną (co zdaje się być jednak polską domeną). W języku niemieckim kapusta kiszona to sauerkraut, więc skrótowo zaczęto nazywać hitlerowskich żołnierzy krauts. Inne źródła wskazują na użycie tego terminu już w XVIII wieku. Na pokładzie każdego ze statków musiały wówczas znajdować się duże ilości witaminy C (związek z utworem Can przypadkowy), dzięki której zapobiegano szkorbutowi. Brytyjczycy używali limonek, przez co byli nazywani "limeys", Niemcy używali zaś kapusty kiszonej i otrzymali przydomek "krauts". Nigdy jednak nie powstał limeyrock.

 

Niektórym muzykom takie określenie nie przeszkadzało (na przykład zespołowi Faust, który jeden ze swoich utworów zatytułował nawet "Krautrock"), ale większość zdecydowanie odcinała się od niewygodnej etykiety. Zmarły przed kilkoma dniami Jaki Liebezeit z zespołu Can oraz Renate Knaup z Amon Düül II uważali, że w ten sposób Anglicy utrwalają wizerunek "dobrych aliantów" i "złych, głupich Niemców", mimo że nowa muzyka niemiecka nie miała nic wspólnego z nazizmem.  Będę w niniejszym artykule stosować określenie "krautrock", ale wyłącznie z powodu jego zakotwiczenia w historii muzyki i z braku alternatywnej nazwy dla zjawiska, które przyćmiło wszelkie dotychczasowe eksperymenty z brzmieniem.

Jak brzmiała popularna muzyka Niemiec z końca lat 60., wie każdy, kto ma w domu stare winyle rodziców i dziadków. Nawet jeżeli nie posiadacie adapterów, to już sama okładka wiele mówi. Bawarskie szlagiery i tym podobne sztuczne wytwory miały wyznaczone zadanie - odwracały uwagę od krwawych wydarzeń z Berlina Zachodniego. Według Edgara Froese z Tangerine Dream, niemieccy, niezależni muzycy nie mieli innego wyjścia, jak tylko przyjąć wolną formę twórczą. Rok 1968 był czasem wielkiej rewolucji zbuntowanej młodzieży. W Stanach Zjednoczonych nasilały się ruchy hipisowskie, a na scenie debiutowali artyści, którzy dzisiaj uchodzą za legendy rockowej muzyki - Morrison, Hendrix, Joplin. Przeciwko rządowi wystąpiła także młodzież z Berlina Zachodniego, jednak odpowiedź władz była bez porównania agresywniejsza od reakcji po drugiej stronie Atlantyku. Siłą napędową amerykańskich działaczy był sprzeciw wobec agresji w Wietnamie. U młodych Niemców protest związany był natomiast z brakiem wymiany politycznych elit, które kierowały państwem jeszcze za czasów II wojny światowej.

 

Dla muzyków Amon Düül, którzy pochodzili z Bawarii - narodowosocjalistycznego centrum kraju, przeszłość była zbyt silnie obecna w teraźniejszości. Irytowało ich istnienie ukrytych nazistów w kadrach nauczycielskich i urzędach. Każdy z nich wypierał się wiary w upadłe poglądy, fałszywie twierdząc, że nawet jeśli w trakcie wojny postępował źle to z niewiedzy i z powodu hitlerowskiej propagandy. W latach 60. środowiska studenckie (w tym przyszli muzycy Amon Düül) wyszły na ulice Monachium i postanowiły wystąpić przeciwko nazistowskiej policji i władzy. Walka okazała się nie możliwa do wygrania, a przynajmniej nie w fizycznej konfrontacji.

 

Amon Düül nigdy nie było zespołem w typowym tego słowa znaczeniu. Przypominało raczej komunę, która zajmowała się wieloma artystycznymi działaniami - performansem, happeningiem, także muzyką. W komunie wszystko jest wspólne, więc każdy z trzynastu członków i członkiń mógł w dowolnym momencie włączyć się w aktualnie improwizowaną formę. Muzyka Amon Düül jest jedną z najbardziej eksperymentalnych, jakie kiedykolwiek powstały. Artyści nie chcieli inspirować się zachodnim brzmieniem, ale jedynym, co kultura niemiecka wytworzyła do tamtego czasu był folk oraz muzyka poważna. Johna Weinzierla wspomina: "Nie chcieliśmy być ani angielskobrzmiącym zespołem, ani niemieckim. Jedynym rozwiązaniem był kosmos". Publiczność z początku nie akceptowała nowego sposobu artystycznego wyrazu. Po koncertach zazwyczaj padały zarzuty, że takie działania nie mają absolutnie nic wspólnego z muzyką.

Mimo otwartej, pozbawionej granic formy, artyści musieli obrać wspólny kierunek działań. Wówczas okazało się, że istnieją dwie wewnętrzne frakcje o zupełnie innych pomysłach na Amon Düül. Kiedy materia jest szarpana jednocześnie z dwóch przeciwnych krańców, w końcu musi dojść do rozłamu, ale obyło się bez konfliktu. Przed jednym z koncertów w 1968 roku perkusista Peter Leopold zasugerował aby występ podzielić na dwa sety dla dwóch różnych składów. Tak powstały funkcjonujące równolegle Amon Düül i Amon Düül II. Pierwszy stawiał na absolutną improwizację i brak ograniczeń, drugi stworzyli wprawieni technicznie instrumentaliści, którzy nałożyli sobie luźne ramy działalności, ale musiała być to działalność zahaczająca o bardziej tradycyjne formy muzyczne.

 

Działalność Amon Düül (jako całej komuny) była ściśle związana z polityką. Artyści z czasem zaczęli wiązać się z lewicowym, antynazistowskim ruchem, na którego czele stali Ulrike Meinhof oraz Andreas Baader. Obydwoje szybko uznali jednak, że poprzez muzykę nie osiągną (a przynajmniej nie wystarczająco szybko) założonych celów i postanowili skłonić się ku bardziej radykalnym środkom. Terrorystyczna działalność Frakcji Czerwonej Armii znana jest choćby z nominowanego do Oscara filmu „Baader-Meinhof”, Amon Düül odcinało się jednak od fanatycznych poglądów, a swojego czasu nawet odmówiło schronienia parze zabójców. Pomimo politycznego zaangażowania, głównym przesłaniem obydwu zespołów była odbudowa (przede wszystkim niemieckiej osobowości muzycznej), a nie niszczenie.

 

Muzyka łączyła się w tamtym czasie nie tylko z polityka, ale także z przeróżnymi formami sztuki. Przyjaciółmi Amon Düül byli między innymi reżyserzy próbujący (analogicznie do ruchu muzycznego) zbudować na nowo kino niemieckie - Wim Wenders, Rainer Werner Fassbinder i Werner Herzog. Muzykę do wielu filmów tego ostatniego wykonywał inny monachijski projekt (zaprzyjaźniony z Amon Düül) - Popol Vuh, a komponował ją charyzmatyczny lider Florian Fricke. Werner i Florian byli przyjaciółmi jeszcze za czasów szkolnych, więc współpraca artystyczna była dla nich naturalnym rozwojem znajomości.


NAJNOWSZE FELIETONY

Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

Facebook Instagram Twitter

Projekt i wykonanie: EvoStudio

© 2010-2017 Soundrive