sd FEST
SD FEST

Paweł Przyborowski

 

Występowanie pod własnym nazwiskiem zawsze wiąże się ze znacznie większym artystycznym ekshibicjonizmem niż twórczość zbiorowa z równo rozłożoną odpowiedzialnością niezależnie od proporcji wykładu w działalność zespołu. Paweł Przyborowski zaryzykował, odsłonił się przed słuchaczami i postanowił przyjąć wszelkie tego konsekwencje. Na szczęście nie ma czego żałować.

Przyborowski współtworzył wcześniej kilka garażowych kapel, z których bywalcy trójmiejskich klubów mogą kojarzyć rockowe Roβgarten. Funkcjonowanie projektu zostało jednak zawieszone półtora roku temu i odtąd pochodzący z Nowego Dworu Gdańskiego muzyk skupił się na twórczości solowej. Jego narzędzia pracy to gitara oraz strun głosowe i chociaż wyraźnie słychać, że twórczość amerykańskich bardów z lat 60. nie jest mu obca, na debiutancką EPkę zdecydował się zaprosić kilku gości. Większość partii została zagrana przeze mnie i producenta płyty - Piotra Łukasiuka - opowiada. - Na perkusji zagrał Jakub Wilczyński z Gdańska i to jest podstawowy skład muzyczny. Gościnnie na basie pojawia się Kazik Kaszubowski, a na skrzypcach Aleksandra Szymańska. W studiu takie rozwiązanie sprawdziło się doskonale, ale bezpośrednie przeniesienie go na scenę jest niemożliwe. Koncerty gram w trio z Piotrem Łukasiukiem na perkusji i Oskarem Felińskim na basie. Utwory z EPki odgrywamy w nieco bardziej rockowych wersjach, zgodnych z brzmieniem nadchodzącej płyty. Są różnice pomiędzy tymi wykonaniami, ale klimat i podstawowe melodie tworzą dobrą całość z nowym materiałem.

 

Na "EP15" rzeczywiście gitarowe riffy grają rolę drugoplanową. Pierwsza połowa utworu „Inna” to bardzo minimalistyczny bit i skromna partia klawiszowa, które pozostawiają dużo przestrzeni dla największej zalety Przyborowskiego - jego własnego głosu. Nie jest to może szczególnie oryginalna barwa, a pierwszym skojarzeniem dla wielu będzie Artur Rojek, ale czysty wokal z pogranicza szeptu, chwytliwa melodia i dobry tekst w języku polskim (a to prawdziwy rarytas!) sprawiają, że mamy do czynienia z potencjalnym przebojem. Kiedy do tego wreszcie dochodzi monumentalne, powolne zawodzenie gitary, nie trudno sobie wyobrazić sytuację, w której wszyscy mamy już dosyć tej piosenki, bo rozgłośnie radiowe serwują ją niemal co godzinę. W "Tak jak Ty" formuła jest podobna - dużo instrumentów i oszczędne wydobywanie dźwięków. Nie ma tu wprawdzie przełamania balladowego nastroju w kierunku czegoś bardziej żwawego, ale to wciąż doskonały materiał na Listę Przebojów Trójki. Tak jest już niemal do samego końca, z jednym zaskoczeniem. Gdybym nie znał języka polskiego, pomyślałbym, że „Lżej” pochodzi ze ścieżki dźwiękowej do horroru z upiorną małą dziewczynką w roli głównej. Nie ma tu ani gitary, ani głosu Przyborowskiego, jego rola to przede wszystkim kompozycja. Piosenka jest bonusem do EP, ponieważ pracowałem nad nią bez Piotrka i bardzo się różni od reszty materiału - twierdzi. - Śpiewa w niej Asia Rybka, studentka studium wokalno-aktorskiego przy Teatrze Muzycznym w Gdyni. Po tym, jak ją usłyszałem, napisałem ten utwór specjalnie z myślą o niej i jej możliwościach. Na klawiszach nie gram zbyt wiele, ale wiedziałem, że takie brzmienia będą pasowały o wiele bardziej niż gitara. Chciałem uzyskać chociaż odrobinę z klimatu "Dziecka Rosemary" albo niektórych utworów Cave'a. Trzeba przyznać, że zamysł został solidnie zrealizowany i chociaż w radiu efekt mógłby zaprezentować chyba tylko Tomasz Beksiński, wyraźnie obrazuje to, jak rozległe są horyzonty Pawła Przyborowskiego.

 

Przed wydaniem EP nie szukałem wydawcy. Traktowałem tę płytę bardziej jako przetarcie szlaku przed nagraniem pełnego albumu oraz demo swoich możliwości dla wytwórni, recenzentów i publiczności. Mam nadzieję, że pierwszy album długogrający będzie miał już wydawcę o ogólnokrajowym zasięgu - odpowiada Przyborowski na pytanie o ewentualną współpracę z którymś z wydawnictw. Zdaje się, że tego typu granie jest skazane na sukces, ale rodzimy rynek muzyczny bywa nieprzewidywalny. Nowe utwory mają być bardziej gitarowe i surowe, zbliżone do tego, jak Paweł Przyborowski z zespołem brzmią na scenie. Być może okaże się, że jest to zwrot w zupełnie innym kierunku, ale dokądkolwiek by nie wiodła nowa ścieżka, na pewno dam się wciągnąć w tę podróż i sprawdzę, czym jeszcze ten młody muzyk może zaskoczyć.

 

foto: Michalia Chelińska


Najnowsze treści z działu Soundrive Stage

Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

Facebook Instagram Twitter

Projekt i wykonanie: EvoStudio

© 2010-2017 Soundrive