Prison

 

O odrodzeniu zimnej fali pisałem na łamach Soundrive już kilkukrotnie, przy okazji materiałów o zespołach Undertheskin, Hände, Dogs in Trees czy Bruno Światłocień. Po co więc brać na tapetę kolejny tego typu projekt? Z dwóch powodów - po pierwsze każdy z nich ma własny, unikalny styl; po drugie z mojej własnej, czysto subiektywnej słabości do tego typu grania.

Utwór "Klątwa" otwiera debiutancki materiał tercetu w sposób przywodzący na myśl pogańskie, folkowe brzmienia w stylu zespołu Księżyc. Zosia Hołubowska najpierw tajemniczo zawodzi, później niemal skanduje kolejne wersy z dużym pogłosem, jakby stojąc gdzieś bardzo daleko. Tego utworu się nie słucha, trzeba go podsłuchiwać z przekonaniem, że właśnie natrafiło się na dziwny, pierwotny rytuał. Zimnofalowo robi się dopiero w "Eugenic". W niższych rejestrach Zosia przypomina nieco Siouxsie Sioux, kiedy wystrzela natomiast wysokimi, robi to z taką mocą, że instrumenty odchodzą w odległe tło. Oczywiście można by się czepiać produkcji, narzekać na garażowe brzmienie, ale sądzę, że każdy, kto odrobił lekcje z Joy Division czy Xmal Deutschland naturalnie przyjmie intencjonalność tak surowej, mechanicznej muzyki. W "Kundlach" Zosia pokazuje jeszcze inne oblicze, śpiewa delikatnym, czystym wokalem, a łagodne tło klawiszowe i hałaśliwa gitara zabierają słuchaczy w okolice dream popu. Jesteśmy z trzech zupełnie różnych muzycznych światków, więc mamy całą masę inspiracji - opowiada. - Stylistycznie rzeczywiście bardzo interesują nas lata 80., ale nie chcemy tego odtwarzać, tylko stworzyć własną jakość i muszę przyznać, że dzięki trasom poznałyśmy się z całą masą super zespołów, które uczestniczą w tym ożywieniu post-punka, cold wave czy goth. Jest to dla nas bardzo inspirujące i mnie osobiście zaszczyca, że mogłyśmy dzielić scenę z tak fantastycznymi grupami i ludźmi.

Prawdopodobnie wielu z was wcześniej nie słyszało o Prison (choćby dlatego, że tylko w jednej trzeciej jest to polski twór, a jego rodzime miasto to Kopenhaga), a mimo tego zespół ma na koncie imponującą liczbę koncertów w całej Europie, a także w Australii. W Polsce wciąż dominuje przekonanie, że najpierw trzeba zaistnieć lokalnie, a w dodatku konieczne jest posiadanie potężnego zaplecza finansowego, aby ruszyć świat, ale dla tego tercetu wyjście poza własne podwórko jest czymś całkowicie oczywistym. Być może dlatego, że tworzą go trzy kobiety z trzech kontynentów. Prison powstało, kiedy nie mieszkałam w Polsce, więc ciężko mi się odnosić do tego, co tam się uważa - odpowiada Zosia na pytanie o różnice w planowaniu tras koncertowych w Polsce i zagranicą. - My miałyśmy w moim odczuciu wszędzie pod górkę. Było nam ciężko zaistnieć w Kopenhadze... Z resztą w Danii nie za wiele jest miejsca, żeby grać poza stolicą... A ponieważ od lat zajmuję się organizowaniem koncertów i tras, zajęłyśmy się tym same. Pojawiły się okazje, pomysły. Chciałyśmy jak najwięcej grać i w ten sposób dzielić się naszą muzyką. Facebookowa autopromocja to zdecydowanie ani nie jest nasza mocna strona, ani nasza pasja czy zainteresowanie.

 

Każdy, kto w Polsce otarł się o tutejszą "alternatywę" musiał prędzej czy później natrafić na takie nazwy, jak Siekiera, Wieże Fabryk czy Made in Poland, więc nawet w uwspółcześnionej wersji nie jest to muzyka na tyle zaskakująca, aby trudne okazało się jej przyswojenie. Nie wszędzie jednak zimna fala miała tak wiele przypływów i nie wszędzie stanowi istotny element historii niezależnego grania, ale czy to może być problemem? Z większości miejsc mamy super doświadczenia. Dużo wsparcia, świetne zespoły do wspólnego grania i dzikie tańce - twierdzi Zosia. - Wszystkie wywodzimy się z przedinternetowego DIY punka, gdzie najpierw się grało koncertów ile wlezie, a potem jakieś koszulki, strony i tego się trzymamy. Zdarzyło nam się grać w różnych miejscach, i na skłotach, i w artowych klubach, i na basenie, i u mnie w domu. Chcemy trzymać się swoich zasad i podejścia, ale grać w najróżniejszych miejscach.

 

W listopadzie minionego roku, po ostatniej trasie koncertowej pojawił się jednak komunikat o dłuższej przerwie w występach na żywo. Czy oznacza to zawieszenie działalności? O nie [śmiech] - zapewnia Zosia. - Pracujemy nad nowymi kawałkami i nową trasą, ale z racji tego, że pojawiają się problemy z wizami, mamy trochę inny system udzielania się. Troszkę rzadziej, ale za to intensywnie. Zosia mieszka obecnie w Warszawie, skupia się na innym projekcie - Fallow Ground, ale zapewnia, że Prison w lato wyruszy na podbój obydwu Ameryk. Ja liczę natomiast, że pokuszą się także o podbicie Polski, bo z takim repertuarem pasują jednocześnie do Off festivalu, DIY Hardcore Punk Fest czy nawet Soundrive Festu i wszędzie będą stanowić gwarant "dzikich tańców".

fot: mat.arch.


Najnowsze treści z działu Soundrive Stage

Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

Facebook Instagram Twitter

Projekt i wykonanie: EvoStudio

© 2010-2017 Soundrive