Soundrive Live

Smętarz dla zwierzaków. Lepiej nie tykać trupa

 

Zwiastun wyglądał nieźle, duet reżyserski ma na koncie dwa przyzwoite horrory, materiał źródłowy jest solidny, a pierwsza ekranizacja wypadła bardzo dobrze, więc po nowym "Smętarzu dla zwierzaków" można było wiele sobie obiecywać... Ale żadna z tych obietnic nie została spełniona.

Entuzjazm studzi już pierwsza scena - ujęcie z drona na rozciągającą się w lesie drogę. Ładne i poprawnie wykonane, ale przez ostatnie dwa-trzy lata mnóstwo filmów rozpoczynało się w dokładnie taki sam sposób, więc zmysły natychmiast biją na alarm. Współcześni wielbiciele horroru być może są nieco rozpieszczeni przez filmy pokroju "To my", "Dziedzictwo. Hereditary" czy nawet znakomity powrót Michaela Myersa, przez co solidne, ale mniej oryginalne produkcje (chociażby "Ghostland" albo "Pyewacket") przemykają niemalże niezauważone, ale nowy "Smętarz" to jeszcze mniej, a przeczucia szybko okazują się nie być bezpodstawne.

Kilka kolejnych minut ustala ton filmu. Kiedy rodzinka Creedów stawia pierwsze kroki na swojej nowej posesji, za ich plecami nagle rozlega się ryk przerażającej bestii. Smok? Zmutowany lew? Nie, to tylko najupiorniejsza ciężarówka na świecie, której zadaniem jest zmusić was do podskoczenia w siedzeniu. Osiągnie sukces, bo trudno przygotować organizm do walki z jump scarem, ale tym samym atmosfera filmu ponosi klęskę. Jump scare może być skutecznym narzędziem (John Carpenter posługiwał się nim po mistrzowsku), ale nie wówczas, gdy twórcy filmu każą nam obawiać się przejeżdżającego na drugim planie pojazdu.

 

Dalej jest dokładnie tak, jak można by się spodziewać - tu i ówdzie coś wyskoczy z ciemności, kilka słabych efektów komputerowych (zwłaszcza wypadek ciężarówki), ale dla Kevina Kolscha i Dennisa Widmyera dodatkowym problemem było to, że powieść Stephena Kinga i jej pierwszą ekranizację bardzo wiele osób doskonale już zna. O tym, że nie mieli co do tego żadnych złudzeń mogą świadczyć zwiastuny, gdzie niemalże cała fabuła zostaje wyjawiona - kot ginie, zostaje pochowany na cmentarzysku Indian, wraca, później ginie dziecko, także wraca, ale odmienione... To najmocniejsze zwroty akcji w tej historii, ale próby ukrycia ich w 2019 roku byłyby tak samo bezcelowe, jak próby ukrycia tożsamości morderczyni z pierwszej części "Piątku trzynastego".

Zamiast powtórki z rozrywki reżyserzy sięgnęli po scenariusz Jeffa Buhlera, któremu dobry scenariusz jeszcze nigdy nie wyszedł (ostatnio "Prodigy. Opętany", wcześniej między innymi "Nocny pociąg z mięsem"). Udało im się wprowadzić kilka zmian, których widz nie mógłby się spodziewać, ale za to jakim kosztem... Po przyjaźni Louisa i Juda nie ma śladu, ten drugi przedstawia się zresztą nie jako miły, starszy pan z sąsiedztwa, ale jako stary dziwak zakradający się do ośmioletniej dziewczynki. John Lithgow staje na głowie, żeby uwiarygodnić swoją postać, ale pierwotne motywy jej działań zostały pominięte, przez co może wydawać się irracjonalnym szaleńcem. Najfatalniejsze jest jednak nowe zakończenie, które ograbia historię z jej największego atutu - dramatu. W książce i poprzednim filmowym "Smętarzu dla zwierzaków" tragedia szła łeb w łeb z horrorem, jednocześnie smucąc i strasząc. Tutaj cały ciężar położono na tanim efekciarstwie, pomijając emocje.

 

Może jeżeli zakopie się ten film na cmentarzysku Indian, to powróci jako naprawdę przerażający. W tym wydaniu jest zaledwie standardową historyjką naszpikowaną jump scare'ami i pustymi postaciami, a w dodatku chybione zmiany w fabule profanują pierwowzór. Rezultat nie jest tak fatalny, jak "Zakon Świętej Agaty" albo "Slender Man", ale to co najwyżej średniak, który nadaje się jedynie na zabicia czasu w wolny wieczór.


Smętarz dla zwierzaków

Tytuł oryginalny: Pet Sematary

USA, 2019

Alphaville Films

Reżyseria: Kevin Kölsch, Dennis Widmyer

Obsada: Jason Clarke, Amy Seimetz, John Lithgow
2,5/5


Oddaj swój głos:


NAJNOWSZE RECENZJE

Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

Facebook Instagram

Projekt i wykonanie: EvoStudio

© 2010-2019 Soundrive