Soundrive Live

One Punch Man S02E01

 

Wreszcie jest! Od zakończenia emisji poprzedniego sezonu minęły trzy lata, w międzyczasie odszedł reżyser, zmieniło się studio odpowiedzialne za produkcję, a zwiastun zdołał doprowadzić fanów do szału, ale pierwszy odcinek drugiego sezonu "One Punch Man" przynosi ulgę - Saitama wciąż potrafi zmiażdżyć konkurencję jednym ciosem.

Tym fanom, którzy poczuli się rozczarowani wyraźnym spadkiem jakości animacji (zwłaszcza animacji scen walk) drugiego sezonu "One Punch Mana" trzeba oddać, że wcale nie przesadzają - jest wyraźnie gorzej, ale z drugiej strony nie na tyle, żeby seans zmienił się w mękę. To po prostu średniak, choć J.C. Staff dołożyło wszelkich starań, żeby dorównać pierwowzorowi. Nie mieli na pokładzie tak zdolnego twórcy, jak Shingo Natsume, mieli natomiast potężne obciążenie w postaci oczekiwań ogromnej rzeszy fanów.

One Punch Man (to wciąż tytuł nieformalny, Saitama znany jest lepiej jako... Łysy w Pelerynie) stał się dzięki Natsume jednym z nielicznych bohaterów znanych widzom, którzy zupełnie nie interesują się japońską animacją, podobnie jak kiedyś Goku, Pikachu, a jeszcze wcześniej Tsubasa Ōzora. To bardzo rzadki przypadek, bo chociaż anime nigdy nie było tak popularne, jak dzisiaj, to jednocześnie zniknęło ze świadomości przypadkowych odbiorców, którzy kiedyś mogli je poznać dzięki Wieczorynkom ("Pszczółka Maja" albo "Muminki"), Polonii 1 ("Generał Daimos" i inni) czy blokowi na RTL7 ("Dragon Ball", "Slayers" i wiele innych). Podobnym statusem może się dzisiaj cieszyć tylko "Atak tytanów", ale tutaj z kolei serialowe wydanie z początku naznaczone były pośpiechem i uproszczeniami, które doprowadzały do szału czytelników mangi.

Kolejnym sukcesem Natsume jest stworzenie animacji, która zdołała pogodzić wiecznie narzekających zwolenników produkcji z lat 90. i sympatyków obecnego, opartego o pracę komputera stylu. To osiągnięcie tak rzadkie, że J.C. Staff nie miało szans mu dorównać, ale nowy reżyser - Chikara Sakurai, znany z między innymi "Naruto Shippūden" - włożył w swoją pracę całe serce. Można narzekać, że twarze bohaterów (zwłaszcza Kinga) stały się dziwnie podłużne, a pojedynki nie wyglądają tak zachwycająco, jak wcześniej, ale jeżeli porównać efekt z większością współczesnych produkcji, rezultat jest całkiem przyzwoity.

Premiera drugiego sezonu choć tak długo odwlekana, doskonale zbiega się w czasie z aktualnym stanem fabuły w wydawanej w Polsce mandze (J.P. Fantastica opublikowało aktualnie czternaście tomów). Czytelnicy wiedzą już więc (i nie będzie to spoilerem), że w ostatnich odcinkach pojawią się zmiany, które można by uznać wręcz za trend w dzisiejszej mandze/anime - rozproszenie centralnej postaci. Przykładem może być chociażby "Atak Tytanów", gdzie stopniowo obniżano znaczenie Erena Jaegera do tego stopnia, że w najnowszym, dwudziestym trzecim tomie właściwie wcale go nie ma. Tutaj sytuacja jest o tyle trudniejsza, że bohater widnieje nawet w tytule, a w dodatku stanowi samodzielnym element komediowy w całkiem poważnym świecie (trochę na wzór Deadpoola). Bez Saitamy parodiowanie shōnenowych schematów za bardzo przypomina... po prostu shōnenowe schematy. W moim odczuciu właśnie to będzie największym wyzwaniem przed drugim sezonem, a nie sama animacja czy nieco odmienione oblicza bohaterów.

Zaczęło się dobrze, a podejrzewam, że dla tych odbiorców "One Punch Mana", którzy jakiś czas temu obejrzeli pierwszy sezon, ale nie tknęli mangi i nie specjalnie interesują się trendami w japońskiej animacja nawet bardzo dobrze. Jeżeli natomiast obniżenie oczekiwań to cena za ujrzenie tej historii w ruchu, jestem przekonany, że warto ją zapłacić. Jedyne, do czego tak naprawdę mógłbym się przyczepić to nowy utwór w openingu. Obecnie takie zmiany wprowadza się nawet w połowie sezonu, ale "The Hero!! ~Ikareru Ken ni Honō o Tsukeru~" JAM Project było tak potężnym przebojem, że nic nigdy nie będzie w stanie mu dorównać. Ostatecznie jednak to i tak niewiele w porównaniu z tragedią, jakiej można było się spodziewać po zwiastunach.


One Punch Man

Japonia, 2019

J.C. Staff

Reżyser: Chikara Sakurai

Obsada: Makoto Furukawa, Kaito Ishikawa

4/5


Oddaj swój głos:


NAJNOWSZE RECENZJE

Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

Facebook Instagram

Projekt i wykonanie: EvoStudio

© 2010-2019 Soundrive