Soundrive Live

Vision. Zwykłe życie syntezoida

 

"Vision" to komiks wybijający się ponad standardy historii superhero. Świetnie napisana, niepokojąca opowieść o definicji człowieczeństwa, która spokojnie może stanąć obok największych klasyków science-fiction.

W komiksach wydawanych przez Marvela od wielu lat można zauważyć pewne zjawisko - najciekawsze i najbardziej doceniane pozycje często dotyczą przygód postaci, które zazwyczaj znajdują się co najmniej na drugim planie wielkich wydarzeń wstrząsających całym uniwersum. Doskonałym przykładem jest chociażby ukochana przez czytelników seria "Hawkeye" autorstwa Matta Fractiona i Davida Aji. W takim wypadku twórcy znajdują się w komfortowej sytuacji - mogą poeksperymentować i pozwolić sobie na więcej autorskiego podejścia do tematu. Najwyżej seria zostanie skasowana po kilku odcinkach, ale w wypadku cyklu wydawniczego Domu Pomysłów to przecież norma. Dzięki tym praktykom możemy od czasu do czasu przeczytać takie perełki, jak zamknięty w jednym, dwunastoczęściowym tomie "Vision" według scenariusza Toma Kinga. To jeden z tych komiksów, które przywracają wiarę w to, że nadal pojawiają się historie, w których superbohaterowie stanowią tło dla naprawdę frapujących pytań, a od efektownego łubudubu bardziej liczy się fabuła skupiająca się na rozwoju postaci.

Fabuła "Visiona" kręci się wokół jednego, pozornie prostego pytania: Co by było, gdyby android postanowił wieść przeciętne życie i robić wszystko tak, jak robią to dziesiątki milionów Amerykanów mieszkających na przedmieściach? Właśnie taka wizja (dowcip niezamierzony) przyświeca najbardziej znanemu z cybernetycznych członków drużyny Avengers. Syntezoid Vision wraz ze stworzoną przez siebie rodziną wprowadza się na spokojne osiedle pod Waszyngtonem, do którego dojeżdża do pracy jako przedstawiciel superbohaterskiego ugrupowania w Białym Domu. W tym czasie jego dzieci (zaprogramowane do bycia nastolatkami) uczęszczają do szkoły, a serdeczna dla wszystkich pani Visionowa zajmuje się domem. Chciałoby się napisać, że pozornie wszystko wydaje się być w jak najlepszym porządku, ale byłoby to kłamstwem. Bo od samego początku widzimy, że cały plan Visiona skazany jest na sromotną klęskę, a on sam nie rozumie absurdalności swoich działań. Wszystkie próby odwzorowania ludzkich zachowań tylko pogłębiają różnicę między robotami a prawdziwymi ludźmi. Od samego początku tajemniczy narrator również uświadamia nam (bezpośrednio o tym mówiąc), że finał tej opowieści wypełniony będzie cierpieniem i śmiercią. 

Tom King opowiadając historię rodziny "Visiona", dokonał podobnego zabiegu, co Alan Moore przy tworzeniu "Zabójczego żartu", w którym wykorzystał postacie Batmana i Jokera do snucia rozważań na temat źródeł i natury szaleństwa. W wypadku Synteozida z Avengers sprawa ma się podobnie - scenarzysta wykorzystuje fakt, że może przyciągnąć czytelników za sprawą znanych im postaci i dzięki temu poruszyć kwestie niekojarzące się z ich przygodami. W przypadku Visiona jest ich naprawdę sporo, bo mamy tu rozważania na temat istoty człowieczeństwa, pochodzenia osobowości czy granic, które można przekroczyć, aby wieść normalne życie. King przedstawia te tematy zupełnie na serio - nie ma tu miejsca na puszczenie oka lub dowcipy łagodzące ciężar historii. Owszem pojawia się tu trochę humoru, ale raczej o groteskowym wydźwięku, który tylko pogłębia mroczny klimat całego komiksu. Przyznam jednak, że komiks kilka razy trochę przekracza krytyczne poziomy patosu i to właściwie jedyna poważna wada, jaką mógłbym mu wytknąć. Z drugiej strony, pewien poziom wzniosłości to charakterystyczny element dla tego typu tytułów, więc może nie jest to w pełni uczciwa uwaga.

 

"Vision" to pozycja świetna nie tylko jak na standardy komiksu superbohaterskiego, ale komiksu w ogóle. To po prostu naprawdę porządny kawał science-fiction skupiający się na zadawaniu ważnych pytań o rozwój technologii i jej współgrania z ludzką naturą. Do tego ubrane w ciekawie napisaną historię i miłe dla oka rysunki (w tekście trochę zaniedbałem ocenę pracy rysowników, ale fabuła jest tu o wiele ważniejsza). Polecam go każdemu, kto w popkulturze szuka czegoś więcej niż tylko lekkiej i przyjemnej rozrywki. Zwłaszcza, że w wypadku komiksów Marvela takie pozycje to niesamowita rzadkość.


Vision

Polska, 2019

Egmont

Scenariusz: Tom King

Rysunki: Gabriel Hernandez Walta, Michael Walsh

4,5/5


Oddaj swój głos:


NAJNOWSZE RECENZJE

Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

Facebook Instagram

Projekt i wykonanie: EvoStudio

© 2010-2019 Soundrive