Soundrive Live

Polar. Miał być John Wick, jest Legion Samobójców

 

Zwiastun "Polar" zelektryzował zwolenników odradzającego się kina akcji, którzy natychmiast wyczuli w nowym filmie z Madsem Mikkelsenem boski pierwiastek Johna Wicka i... niestety czeka was zawód.

Mads Mikkelsen to jeden z tych aktorów, którzy mogą po prostu patrzeć w ekran, a zalewająca widza charyzma i tak sprawi, że seans będzie można uznać za udany. Nie bez przyczyny wielu domagało się obsadzenia go w roli Geralta z Rivii w netflixowym "Wiedźminie" (ja z kolei domagam się obsadzenia go w roli Snake w ewentualnej ekranizacji "Metal Gear Solid"), ale nawet tak fascynujący aktor nie udźwignie ciężaru całej produkcji w pojedynkę, a zdaje się, że tego właśnie oczekiwał od niego Jonas Åkerlund (reżyser między innymi "Władców chaosu" - biografii zespołu Mayhem). Mikkelsen według scenariusza jest samotnym zabójcą, na planie z kolei osamotnionym profesjonalistą, któremu przypadła rola w filmie klasy B. To samo w sobie złe być nie musi, chociażby "Upgrade" to kino klasy B pełną gębą, ale twórca "Polar" popełnia błąd niewybaczalny - stylizuje swój obraz według opartego o schematy wyobrażenia, zamiast zrozumieć zjawisko, z jakim się mierzy. Zresztą te same zarzuty padały przy okazji "Władców chaosu".

Podstawą scenariusza jest komiks Victora Santosa - pozycja na tyle mało znana, że o porównania Åkerlund raczej nie musi się martwić. Przy odrobinie wysiłku można jednak znaleźć fragmenty komiksowego "Polar" w sieci i wygląda na to, że ekranizacja nie dorasta do pięt pierwowzorowi. Na papierze to subtelna, utrzymana w zaledwie trzech kolorach i niemal całkowicie pozbawiona dialogów historia, która nie wiedzieć dlaczego, przemieniła się w rażącą wyostrzonymi barwami podróbkę i tak już marnego "Suicide Squad".

 

Nie wszyscy jeszcze nauczyli się na błędach kolegów, że kręcenie pełnometrażowego teledysku nie popłaca. Åkerlund ma wprawdzie ogromne doświadczenie na tym polu (jest autorem tak pamiętnych klipów, jak "Smack My Bitch Up" The Prodigy, "Ray of Light" Madonny czy "Pussy" Rammstein), ale łączenie tych dwóch konwencji nie sprawdza się. Im bardziej reżyser próbuje pompować dynamikę chaotycznym montażem i szybkimi cięciami (co boli najbardziej w scenach pojedynków), tym mocniej naraża się na politowanie widza. Trudno wręcz uwierzyć, że w 2019 roku komuś nadal wydaje się, że przedstawianie bohaterów stop-klatką z wymyślną czcionką i zadziorną muzyką w tle może być fajne... Do tego dochodzi cały panteon pstrokatych postaci, przy których członkowie Suicide Squad wyglądają jak pracownicy korporacji i groteskowe zabójstwa odwołujące się do najniższych ludzkich instynktów - proponujące żart skonstruowany na bazie seksu lub wydzielaniu gazów...

Jeżeli jednak przebrniecie przez pierwszą, fatalną godzinę, dalej będzie odrobinę ciekawiej z tej prostej prostej przyczyny, że do akcji w końcu wkracza Mikkelsen. Jego postać nie ma za grosz oryginalności - ot kolejny płatny morderca, który chce wieść spokojne życie na emeryturze, ale zostaje zmuszony do ponownego sięgnięcia za broń - ale nawet coś tak błahego w rękach Duńczyka staje się złotem. Sceny z jego udziałem sprawiają wrażenie wyciętych z innego, poważniejszego filmu i to właśnie ten film obiecywał nam zwiastun. Ten film wciąż chciałbym zobaczyć, bo niewątpliwie mamy tu materiał na nowego Charlesa Bronsona, ale nie da się zrobić z tego atutu, kiedy na przeciwnika zostaje wytypowana karykatura Eltona Johna...

Trudno oprzeć się wrażeniu, że Jonas Åkerlund kierował się wyłącznie koniunkturą - wyczuł dobrą passę kina akcji dla dorosłych spod znaku "Johna Wicka", "Atomic Blonde" czy nawet "Deadpoola", ale zamiast przemienić inspirację w coś oryginalnego, zachowuje się jak nastolatek zafascynowany ukochaną kapelą i odgrywa jej covery. Co jest tym bardziej niezrozumiałe, że mamy do czynienia z człowiekiem, który grał na perkusji w pierwszym składzie legendy black metalu - Bathory. Można "Polar" zobaczyć jako tło do wspólnego posilania się pizzą z przyjaciółmi, ale po co, skoro więcej rozrywki dostarczy każdy jeden klasyk z Van Dammem, Cynthią Rothrock czy nawet Billym Blanksem.


Polar

USA, 2019

Dark Horse Entertainment

Reżyseria: Jonas Åkerlund

Obsada: Mads Mikkelsen, Vanessa Hudgens

2/5


Oddaj swój głos:


NAJNOWSZE RECENZJE

Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

Facebook Instagram

Projekt i wykonanie: EvoStudio

© 2010-2019 Soundrive