Soundrive Live

100 Najlepszych Albumów 2018 (świat), cz. II

 

Hip-Hop, punk rock, shoegaze, post-metal, jazz, death metal, hardcore, surf rock, grime, indie pop... to wszystko i mnóstwo muzyki, której za nic nie da się sklasyfikować znajdziecie w drugiej części naszego corocznego podsumowania.

H-J

Poniżej umieściliśmy kolejne trzydzieści trzy albumu zagraniczne, na które naszym zdaniem warto zwrócić uwagę. Przy okazji przypominamy, że klucz, jakim się posługujemy zakłada, że im mniej znany zespół/artysta/artystka, tym lepiej. Wkrótce trzecie część podsumowania, a później sto najlepszych albumów z Polski.

 

100 Najlepszych Albumów 2018 (świat), cz. I

 

Ho99o9 - "Cyber Cop [Unauthorized MP3]"

U zarania dziejów hip-hop i punk rock były ze sobą mocno związane (jeżeli nie wierzycie, prześledźcie biografię Ricka Rubina), ale miało to raczej charakter pojednania we wspólnym buncie, który krzewiono na odmienne sposoby. Ho99o9 łączy je natomiast w jedno przy pełnej świadomości tego, jak wiele osób mogą tym wkurzyć (czego dotyczy zresztą tekst "Punk Police"). To nie jest punk rock, to cyberpunk rock, którego trzeba nam zdecydowanie więcej.

Holy Fawn - "Death Spells"

Psychodeliczny shoegaze z elementami hardcore'u i dream popu - tak próbowaliśmy zdefiniować ich muzykę w recenzji, ale mamy jednocześnie pełną świadomość, że Holy Fawn wymykają się wszelkim definicjom. Jeżeli jednak lubicie hałaśliwe gitary i melancholijny nastrój, to żadnego dodatkowego opisu potrzebować nie będziecie.

Holy Motors - "Slow Sundown"

"Twin Peaks" - to tytuł, który w kontekście twórczości Holy Motors pojawia się wyjątkowo często, a sami muzycy nie kryją, że David Lynch faktycznie wywarł na ich twórczość znaczący wpływ. Jak to należy rozumieć? Przede wszystkim jako nieco melancholijną, okraszoną kobiecym śpiewem, tajemniczą muzykę, za pomocą której Estończycy potrafią zniewalać na wiele miesięcy.

Hundred Year Old Man - "Breaching"

Napięcie, ponura, gęsta atmosfera i tempo tak ociężałe, że muzyka dobiegająca z głośników staje się wręcz przygniatająca. Wydawać by się mogło, że połączenie sludge'u i hardcore'u zostało wyeksploatowane na wszelkie sposoby, ale Brytyjczycy z Hundred Year Old Man dowodzą, że zawsze można powiedzieć coś nowego, o ile ma się wystarczająco szeroko otwartą głowę.

I Tpame I Tvrame - "Ikin Vijnë"

Ich twórczość została ukształtowana przez młodzieńczą fascynację Joy Division, The Cure i Bauhaus, a porównywani bywają do Tropic of Cancer czy Portished. Wszystko to jest prawdziwe, bo muzyka pochodzącego z Albanii I Tpame I Tvrame obejmuje całe spektrum melancholii, choć w znacznie bardziej elektronicznym wydaniu.

Iceage - "Beyondless"
Dla wielu to właśnie Iceage dało najbardziej żywiołowy koncert podczas Soundrive Festival 2018, a album "Beyondless" doskonale uchwyca to szaleństwo, nadając Duńczykom nieco więcej poetyckości, za sprawą której "punk rock" w ich wykonaniu zaczyna przypominać garażową wersję Nicka Cave'a.

Imbi the Girl - "For Me"

Australijka na debiutanckiej EP-ce porusza osobiste tematy związane z seksualnością, a także z walką przeciwko konserwatywnemu społeczeństwu, które nie chciało zaakceptować jej homoseksualnego związku i aparycji dalekiej od zestandaryzowanego kobiecego piękna. "For Me" nie ma jednak tonu pouczającego, równie dobrze możecie nie przejmować się jego przekazem i skupić na świetnych melodiach z pogranicza hip-hopu i soulu.

Jean Grae/Quelle Chris - "Everything's Fine"

W grudniu 2017 roku Quelle Chris ogłosił światu zaręczony z Jean Grae, miesiąc później razem ogłosili pracę nad nowym albumem i chociaż jego zawartość faktycznie może brzmieć jak efekt radosnego czasu spędzonego podczas miesiąca miodowego, teksty dotyczą krytyki rasowych, religijnych i seksualnych prześladowań, a także prezydenta Trumpa. "Everything's Fine" to politycznie zaangażowany hip-hop z przedziwnymi, eksperymentalnymi podkładami stroniącymi od trapowych standardów.

Jericho Jackson - "Jericho Jackson"
Ponownie hip-hop i ponownie jego zupełnie inne oblicze, tym razem bliskie oldschoolowi, a współtworzone przez Khrysisa i Elzhiego (rapera, którego wielu spisało już na straty). To bardzo osobisty materiał, a docenią go przede wszystkim ci, dla których lata 80. to wciąż najlepsza dekada w historii tego gatunku.

Jesus Piece - "Only Self"

Ekipa z Filadelfii od kilku lat buduje swoją pozycję - jako zespół koncertowy (na poniższym filmiku możecie sprawdzić efekt), a także przy pomocy kilku krótkich wydawnictwach, gdzie szukają części wspólnych pomiędzy death metalem a beatdown hardcorem. Trwało to wystarczająco długo, aby narobić apetytu, a tym samym rozbudzić oczekiwania przed wydaniem debiutu długogrającego, ale udało się - "Only Self" to świetny materiał wypełniony specyficznym groovem i gniewem dawkowanym w powolnym tempie. Oby na kolejny materiał nie kazali czekać równie długo.

Jonathan Bree - "Sleepwalking"

Na Soundrive Festival 2018 Bree wraz z zespołem zafundowali nam niezapomniany spektakl, ale co ważniejsze, jego muzyka doskonale broni się również bez tej fenomenalnej oprawy wizualnej. Nowozelandzki wokalista obdarzony jest głębokim głosem, a jego kompozytorski talent zachwyca różnorodnością i subtelnością. W masce czy bez, Bree oczaruje wszystkich tych, którzy szukają w muzyce odrobiny romantyzmu.


Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

Facebook Instagram

Projekt i wykonanie: EvoStudio

© 2010-2019 Soundrive