Soundrive Live

Hior Chronik: Kocham Polskę i polską kulturę

 

"Descent" jest szóstym solowym albumem greckiego producenta występującego pod nazwą Hior Chrinik. Przez lata pisania i nagrywania Hior współpracował z filmowcami, a także z innymi artystami - Masatoshim Fujią, Akirą Kosemurą czy Christianem Löfflerem.

Eksperymentował z melodiami i rytmami, z czego narodziły się pierwsze minimalistyczne wzory ambientowego pianina, które później zostały połączone z elektroniką i wokalem. Hior Chronik wystąpił ostatnio we Wrocławiu, na Before Ambientalny z Hanią Rani i Dobrawą Czocher.

 

Barbara Skrodzka: Słuchałam przez cały dzień albumu "Descent" - jest genialny. Najbardziej lubię utwór "Spree at Night".

Hior Chronik: Akurat ten utwór to bardziej techno.

 

Cały album jest inny od wcześniejszych utworów.

Muszę powiedzieć, że zostałem zainspirowany przez Ki Records i to, co wydają. Była to w pewnym sensie zabawa. Zainspirowało mnie to, jak brzmią i jak brzmi Christian [Löffler - przyp. red.]. Jestem szczęśliwy, że mogłem wydać album z nimi.

Długo trwało przygotowanie "Descent"?

Wszystko, co robię, robię szybko, ale mam też bardzo długie przerwy, w czasie których nie robię nic. Kiedy jednak nadchodzi czas pracy, wszystko dzieje się bardzo szybko. Napisanie utworów zajęło mi około miesiąca, nie włączając w to miksowania. Byłem entuzjastycznie do tego nastawiony, ponieważ Paul [Kadow - przyp. red.] poprosił mnie o jeszcze więcej kawałków. Byłem w dobrym nastroju, więc zrobiłem to.

 

Nagrywałeś w Berlinie?

Większość zrobiłem w Berlinie, tylko jeden czy dwa kawałki w Atenach.

 

Teraz tutaj mieszkasz?

Tak, kocham pogodę w Berlinie. Wszystko jest lepsze niż w Atenach, ale Berlin ma to do siebie, że są tu cały czas budowy. Widzisz je wszędzie i zostają one na długo, więc jeśli przyjedziesz tu za rok i przejdziesz się tą samą ulicą, dużo się nie zmieni. To bardzo zagadkowa rzecz.

 

Na "Descent" można usłyszeć kobiece głosy, na przykład Annę Marię Marjamäki, dlaczego zdecydowałeś się na taki krok?

Lubię kobiece głosy, tak w ogóle. Chciałem uzyskać efekt "suchego" śpiewu, bez nakładania pogłosu i innych efektów. Z tymi wokalistkami udało się to zrealizować właśnie w taki sposób. Znam się dobrze z Anną Marią, jest moją bliską znajomą. Lubię jej głos, dlatego doszedłem do wniosku, że warto spróbować. Według mnie pasuje tutaj idealnie.

Współpracujesz także z Hanią Rani i Dobrawą Czocher. Jak do tego doszło? Już wcześniej Christian Löffler wspominał, że poznał Hanię i Dobrawę dzięki tobie.

To właśnie tak działa - jak krąg. Poznałem Hanię i Dobrawę, gdy szukałem pianistów. Zobaczyłem na YouTube ich wideo. Spotkaliśmy się, porozmawialiśmy, im też spodobała się moja muzyka. Zgodziły się ze mną zagrać, a później wystąpiliśmy razem na kilku koncertach i festiwalach. Obie są bardzo utalentowane i uważam, że Hania zajdzie znacznie dalej, niż jest teraz. Wierzę, że zostanie kolejną gwiazdą sceny neoklasycznej.

 

Ich wspólny projekt - Tęskno - radzi sobie w Polsce coraz lepiej, też uważam że zajdą daleko.

Zawsze żartuję sobie, żeby Hania o mnie nie zapomniała, kiedy będzie już sławna. Lubię takie współprace, ale zarówno one, jak i ja jesteśmy bardzo zajęci. Czasami trudno jest to wszystko połączyć. Będziemy kontynuowali wspólną grę, kiedy tylko będzie to możliwe. Jesteśmy w nastroju, ale brakuje nam wolnego czasu. Myślę, że zrobimy coś w najbliższej przyszłości.

 

Planujecie tylko koncertować czy może nagracie także album?

Nie wiem, co powiedziałyby Hania i Dobrawa, ale mam nadzieję, że coś powstanie... Ale to są plany na przyszłość, nie na teraz. Byłoby fajnie. To jest coś, o czym cały czas myślę, ale nie zajmowaliśmy się tym teraz, ponieważ są inne rzeczy, którymi musimy się zająć.

W jednym z wywiadów powiedziałeś, że lubisz podróżować i znasz Polskę lepiej niż Berlin.

To prawda, ale czasy się zmieniają. To była kwestia związku, w którym byłem. Kocham Polskę; mentalność ludzi; sposób, w jaki żyją; kulturę i to, jak publiczność uczestniczy w wydarzeniach, jak reaguje i jak wyraża szacunek. W tamtym okresie planowałem przeprowadzkę, teraz już nie, zostaję tutaj.

 

Mam znajomego w Berlinie który jest DJ-em, często narzeka na polską publiczność. Uważa, że jest zbyt nieśmiała.

Upraszczając, może przeprowadzka z jednego kraju do drugiego daje więcej możliwości, pozwala odnosić sukces i grać więcej, dlatego nowe miejsce może zdawać się lepszym niż własny kraj. Dla mnie takie stwierdzenie nie jest jednak prawdą. Powiedziałbym nawet, że w Berlinie jest jeszcze trudniej. Wiele osób przyjeżdża tutaj z myślą, że powiedzie im się i chociaż na pewno nie jest to złe miejsce, to na pewno najtrudniejsze. Działa tutaj wielu artystów i bardzo ciężko przetrwać. Ja nigdy nie narzekałem. W Polsce moim ulubionym festiwalem jest Sacrum Profanum w Krakowie. Ten festiwal jest świetny, totalna improwizacja pomiędzy muzyką elektroniczną a klasyczną, coś takiego, jak Hania i Christian robili razem. Możliwości są, wszystko zależy od tego, co robisz.

 

W którą stronę pójdzie elektronika?

To mój pierwszy elektroniczny album, wcześniej robiłem ambientowe rzeczy. Ten album jest bardziej elektroniczny, ale pewna jego część ma charakter akustyczny. Nie znam przyszłości, ale z pewnością za dwa-trzy lata przekonamy się, w jakim kierunku pójdzie muzyka elektroniczna.

 

Ostatnio poznałam kilka młodych zespołów, które inspirują się brzmieniem lat 80.

To jest dobre dla młodego pokolenia, nie wiem, czy starsze chcą słuchać czegoś, co brzmi jak z lat 80. Dla mnie nie ma to żadnego sensu, ale może dla młodego pokolenia jest to interesujące. Jeśli lubią to, co robią, mi to wystarcza. Nie krytykuję tego.

Album "Descent" ukaże się na początku listopada, w jakim kierunku później pójdziesz?

Na pewno będę kontynuował pracę z Ki Records, chcę z nimi zostać. Taki jest plan - zostać i wspierać wytwórnię kolejnymi utworami.

 

Interesujesz się także fotografią.

Nie jestem profesjonalnym fotografem, nie lubię nazywać siebie fotografem, bo nie robię tego na serio. To bardziej hobby. Jestem bardzo restrykcyjny, jeśli chodzi o fotografię, znacznie bardziej niż w muzyce.

 

Jakiego rodzaju zdjęcia zazwyczaj robisz?

W większości są to zdjęcia natury. Nie robię zdjęć ludzi, bo mam ich na co dzień i nie potrzebuję więcej na moich zdjęciach. Jestem ostatnią osobą, która robiłaby fotografię uliczną. Lubię naturę. Kopiuję naturę i sprawiam, że pozostaje na zdjęciach - dlatego nie nazwałbym siebie fotografem. Jeśli jesteś na Islandii i po prostu naciskasz przycisk, nie czyni to z ciebie automatycznie fotografa. Otoczenie jest niesamowite, bo to Islandia, ale to kopiowanie informacji, by pokazać innym ludziom, jak pięknie tam jest. Ja robię to samo - odwiedzam miejsca i przekazuję te piękne widoki innym.

 

Masz ulubionego fotografa?

Tak, ale jest ich tak wielu, że nie wiem którego wymienić. Nie odpowiem na to pytanie.


NAJNOWSZE WYWIADY

Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

Facebook Instagram

Projekt i wykonanie: EvoStudio

© 2010-2018 Soundrive