Soundrive Live

Izzy and the Black Trees - "Izzy and the Black Trees EP"

Pamiętacie te czasy, kiedy Seattle miało własne brzmienie? Albo kiedy określenie "jazz z Nowego Orleanu" dawało jasny obraz tego, co możemy usłyszeć? Brytyjski rock? Techno z Detroit? Madchester? Hip-hop ze Wschodniego Wybrzeża? Dzisiejszy świat skurczył się pod wpływem internetu, granice terytorialne przestały obowiązywać, a dzięki temu poznańskie Izzy and the Black Trees może brzmieć jak kapela z południa Stanów Zjednoczonych.

Gwoli ścisłości - zespół, na czele którego stoi Izabela Rekowska (niektórym znana z Miss is Sleepy) nie zachłysnął się americaną i nie próbuje przemienić Alabamy w Mrągowo. Amerykańska tradycja z pogranicza folku, bluesa, country czy rock'n'rolla pobrzmiewa w ich muzyce, jest dla niej bardzo wyraźną inspiracją, ale to zaledwie kilka składników wymieszanych także z charakterystycznym, gitarowym brzmieniem polskiego indie rocka, z których wyłania się własny język ekspresji. "Wyłania się", a nie "wyłonił", bo przesłuchanie debiutanckiej EP-ki przypomina podglądanie wciąż niezakończonego, choć bliskiego przybraniu ostatecznej formy, procesu.

 

Początek to sypialniana ballada "Hay on Fire" z wyraźnie folkowym sznytem. The Black Trees (czyli Mariusz Dojs z Forget About Julia, Wrzos z Grandpa Coyote i Radosław Dziubek z Innercity Ensemble) zajmują tutaj pozycje na drugim planem, a na froncie zachwyca głos Rekowskiej. To specyficzna barwa - nie jest ani przeciętna, ani bardzo charakterystyczna. Wszystko zależy od konkretnego wersu. W kilku kolejnych może się wydawać, że to jeden z tych typowych kobiecych głosów, jakie w rockowej muzyce słyszeliśmy już wielokrotnie, ale chwilę później wystarczy jedna wibracja, jeden nietypowy akcent i uważne ucho natychmiast wyłapie, że dzieje się tutaj coś więcej. Kiedyś w rozmowie z Tomaszem Stańko usłyszałem, że prawdziwa sztuka to umieć zagrać dużo i zagrać mało - mam wrażenie, że Rekowska opanowała tę sztukę po mistrzowsku.

 

Pierwsze takty "Love is Stronger" to brutalne wybudzenie z letargu. The Black Trees tym razem nie biorą jeńców, a ich pachnący końcówką lat 60. blues-rock umiejętnie żongluje środkiem ciężkości, przenosząc go raz na gitarowe hałasowanie, kiedy indziej na transowy rytm z basem i perkusją w centrum. Z jednej strony to dwa kompletnie różne utwory, z drugiej doskonale uzupełniają się, a w kolejnym kawałku - "Winter's coming down" - można doszukiwać się kompromisu pomiędzy zadziorniejszym obliczem Izzy and the Black Trees a tym bardziej nastrojowym. To zdecydowanie najbardziej reprezentatywny utwór z EP-ki. Głos Rekowskiej jest w nim czasami twardy i głęboki, a kiedy indziej wspina się na znacznie wyższe rejestry i pewnie dziesięć-piętnaście lat temu ktoś rzuciłby frazesem typu: To nie brzmi, jakby zostało nagrane przez polski zespół, ale dzisiaj polska muzyka jest na bardzo wysokim poziomie i trafniejsze będzie stwierdzenie, że mamy do czynienia z kolejną wyjątkową kapelą znad Wisły.

 

Siła Izzy and the Black Trees leży w braku jednostajności. Mógłbym wymienić dziesiątki zespołów, których pojedyncze utwory brzmią rewelacyjnie, ale kiedy odtworzy się je w ciągu, odkrywają smutną prawdę o swoich autorach - wciąż nagrywają dokładnie to samo. Kiedy pierwszy raz zobaczyłem klip do "Winter's coming down", obawiałem się, że to może być podobny przypadek - podłączenie się pod popularną americanę i eksplorowanie konceptu na tę samą modłę. Te cztery kompozycje dowodzą jednak, że mamy do czynienia ze znacznie bardziej pomysłową grupą, która chociaż faktycznie czerpie z pewnego schematu, to jednak celuje w rozwijanie go i wszystko wskazuje na to, że warto zabrać się z nimi w tę podróż i cierpliwie czekać na debiutancki album długogrający.


wydanie własne/2018


Oddaj swój głos:


NAJNOWSZE RECENZJE

Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

Facebook Instagram

Projekt i wykonanie: EvoStudio

© 2010-2018 Soundrive