Soundrive Live

5 płyt: Linia Nocna

 

Pod koniec ubiegłego roku "Nad Wisłą" z gościnnym udziałem Kuby Sienkiewicza z Elektrycznych Gitar momentalnie stało się internetowym hitem. Kiedy więc Linia Nocna zawitała do Gdańska na koncert w klubie Żak, postanowiliśmy zaprosić ich na wspólne zakupy do Epic Shopu i zajrzeć im do koszyka.

Bedřich Smetana - "Mein Vaterland: Aus Böhmens Hain Und Flur - Die Moldau"

Monika "Mimi" Wydrzyńska: Z tego zbioru pochodzi jeden z najpiękniejszych utworów w historii świata - "Die Moldau". Zaczyna się od cudownego, fletowego wstępu, a jestem po dwunastu latach szkoły muzycznej na flecie poprzecznym, więc jest to dla mnie szczególny ukłon w kierunku mojej muzycznej przeszłości. Z muzyki klasycznej wyrastam i z nią miałam najwięcej wspólnego jako dziecko i nastolatka, dopiero później zaczęła się dla mnie muzyka rozrywkowa.

 

Mikołaj Trybulec: Kiedy Mimi chodziła na zajęcia z harmonii do szkoły muzycznej, mnie tam nie było, bo grałem w piłkę albo w koszykówkę, albo w siatkówkę. Początkowo szkoliłem się na gitarze, później przerzuciłem się na basówkę i właściwie pierwsza płyta, jaką pamiętam to właśnie ta, którą wybraliśmy jako kolejną.

Metallica - "Master of Puppets"

MT: Mój pierwszy zespół grał thrash metal, jeszcze wtedy było to na topie. Pierwsze partie basowe, jakie grałem - poza podstawowymi, stworzone do prawdziwych piosenek - pochodziły właśnie z tego albumu. Dopiero później zaczęła się przygoda z innymi gatunkami muzycznymi, ale metal na zawsze będzie w moim sercu. Wiem, że ciężko w to uwierzyć, patrząc na to, czego słucham teraz i na to, co gram, ale moja przygoda z muzyką zawsze była bardzo rozległa, a zaczęła się właśnie od takiego dziwnego punktu.

Erykah Badu - "Baduizm"

MW: To była pierwsza płyta Erykhi Badu, jaką poznałam i od początku starałam się być z jej muzyka na bieżąco. Pamiętam, że zrobiła na mnie kosmiczne wrażenie. Nie słuchałam jeszcze wtedy jazzu czy właściwie czegokolwiek, poza klasyką i popem, który był grany wszędzie, więc sposób, w jaki śpiewała bardzo się różnił od tego, co znałam. Było to dziwne, świeże i bardzo smaczne. Badu była w tej muzyce totalnie inna, ale jednocześnie tak dobra, że od razu wciągnęłam się w jej brzmienie.

 

MT: Z muzycznej perspektywy jest to jedna z pierwszych płyt, które odebrałem jako minimalne. Poza tym, że jest świetnie dopasowany wokal i sekcja rytmiczna, która doskonale w tym siedzi, nie dzieje się zbyt wiele. Większość utworów Badu powstaje na zasadzie jamowania. Mają formę hip-hopową, często nie są złożone po prostu ze zwrotek i refrenów, opierają się na patencie grania przez trzy minuty tego samego groove'u i śpiewaniu na nim. Na pewno coś z tego wzięliśmy do naszej muzyki.

 

MW: Uwielbiam jej spojrzenie na melodykę i na rolę wokalu w piosence. Świetnie osadza się w groovie, są takie momenty, kiedy dośpiewuje różne wokalizy i jest w tym stylu niepodrabialna.

Jamie Cullum - "Catching Tales"

MT: Było trochę problemów z wybraniem płyty jazzowej, ale w końcu zdecydowaliśmy się na coś, co chyba najbardziej odwzorowuje nasze podejście do tego gatunku. Mimi studiuje w Katowicach na wokalistyce jazzowej, ja miałem momenty w życiu, kiedy grałem standardy jazzowe i lubimy brać różne elementy z tej muzyki do naszej własnej, a Jamie Cullum jest właśnie taką osobą, która potrafi przenieść jazz do popu. W dodatku robi to w bardzo smaczny sposób. To jest niesamowite w jego muzyce, ale też w muzyce Erykhi Badu, że potrafią różne gatunki ukazać w fajny sposób. Odgrzebują coś świeżego w gatunkach, które mogą wydawać się stare i pokazują, że można zrobić z nimi coś nowego.

 

MW: Konserwatywni wyznawcy jazzu mogą się poczuć dotknięci takimi wersjami, ale myślę, że dla wielu osób, które nie są wprowadzone w gatunek i jest to dla nich pierwsze zetknięcie z nim, Jamie będzie super strzałem. Słuchając jego płyt nie ma się wrażenie, że trudno zrozumieć, o co chodzi w tych formach. Często ludzie nie wiedzą, od czego zacząć słuchaćnie jazzu, a myślę, że Jamie Cullum może być dobry startem. I jak Miki wspominał, my też korzystamy z jazzu, chociaż nie wprost - pojawiają się u nas różne smaczki harmoniczne inspirowane właśnie tą muzyką. Poza tym Jamie jest świetny w coverowaniu, co bardzo sobie cenimy i też mamy na swoim koncie kilka coverów.

Jamiroquai - "A Funk Odyssey"

MW: Grałeś te numery?

 

MT: Grałem całą tę płytę. Miałem taki etap w życiu, kiedy w wieku siedemnastu lat musiałem zacząć wybierać kierunek studiów i zdecydowałem, że pójdę na gitarę basową. Patrzyłem na to też pod kątem zarobkowym, zastanawiałem się, co będę robić w życiu. Początkowy plan był taki, że będę najlepszy na świecie [śmiech].

 

MW: Co poszło nie tak? [śmiech]

 

MT: Jakoś później zmieniłem kierunek.

 

MW: Ale jesteś najlepszym basistą w naszym zespole [śmiech].

 

MT: Lekcje brałem u najlepszego nauczyciela, na jakiego mogłem trafić - Bartozziego Wojciechowskiego. Pozdrawiamy serdecznie. Płyta "A Funk Odyssey" była pierwszą, jaką dał mi do nauczenia się, a nauka polegała na tym, żeby kopiować mnóstwo utworów z wszystkich gatunków, co na pewno dało mi dużo, jeżeli chodzi o wachlarz technik i patenty, które wykorzystuje się na basie w tych wszystkich stylach. Później okazało się, że to nie tyczy się wyłącznie basówki, ale także perkusji czy linii wokalnych.

 

MW: Ja poznałam Jamiroquai dość późno. Wiedziałam o istnieniu tego zespołu i wiedziałam, że jest dobrze, ale znałam tylko pojedyncze numery. Kiedyś, na jakimś jamie, usłyszałam, jak chłopaki grają któryś z tych numerów - w zasadzie wszyscy instrumentaliści, którzy dobrze grają, sięgają po tę muzykę na jamach - i zrobiło to na mnie ogromne wrażenie. Wtedy postanowiłam wreszcie odsłuchać jakąś płytę w całości, a ta była chyba pierwszą, po którą sięgnęłam. Zmiażdżyło mnie to totalnie. To, jak każda partia instrumentu tam siedzi... Z jednej strony to muzyka, której świetnie się słucha, z drugiej naprawdę trudna. Dla mnie majstersztyk.

 

MT: Ciekawe, że te trzy płyty - Erykah Badu, Jamie Cullum i Jamiroquai - bardzo się ze sobą wiążą. Wszystkie są w pewien sposób młodzieżowe, mainstreamowe, ale też soulowe, funkowe, r'n'b. Duży ciężar położono na tych płytach na instrumentalistach. Większość tych dźwięków nagrano na żywo, myślę, że w przypadku Jamiego Culluma nawet "na setkę".

 

MW: Jeżeli chodzi o te trzy płyty, to są na nich totalne miksy inspiracji, czyli to, co sami próbujemy robić. Żadna z nich nie powstałaby, gdyby nie otwarte głowy tych ludzi, świadomość gatunków, praw, jakimi się rządzą i przede wszystkim znakomity warsztat oraz niesamowite umiejętnośc

Epic Shop znajdziecie w Gdańsku, przy ulicy Jagiellońskiej 13. Więcej informacji TUTAJ.



Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

Facebook Instagram

Projekt i wykonanie: EvoStudio

© 2010-2018 Soundrive