Soundrive Live

The Walking Dead S09E01

 

Osiem lat temu o "The Walking Dead" mówiło się więcej niż o Nergalu i "Klerze" razem wziętych, a jeżeli obowiązki nie pozwalały oglądać na bieżąco kolejnych odcinków, każde spotkanie towarzyskie okupione było lękiem przed spoilerami. Utrzymanie niesłabnącego zainteresowania przy tak wielu sezonach graniczy jednak z cudem, a w dodatku grozi licznymi "skokami ponad rekinem" i wiele wskazywało na to, że po ósmym sezonie dostaniemy jedynie "martwego trupa"... ale pojawiła się nadzieja.

Co doprowadziło do upadku jednego z najbardziej dochodowych serialów w historii telewizji? Wielu wskazuje na Scotta Gimple'a, showrunnera, którego rządy trwały od sezonu czwartego, a więc autora największych sukcesów "The Walking Dead". Porażka ma jednak znacznie więcej składników - marny scenariusz historii z Neganem, która w komiksowym wydaniu jest jednym z najlepszych momentów serii; efekty specjalne rodem z "Rekinado" (szczególnie niesławny jelonek); no i los, jaki spotkał Carla... Gimple stawiał na wątki obyczajowe, z sezonu na sezon spychając żywe trupy na coraz odleglejszy plan. Czasami sprawdzało się to znakomicie, niemniej po dwusezonowym wątków zatytułowanym "Negan War" można by oczekiwać... wojny. Formuła się wyczerpała, a w dodatku Andrew Lincoln, odtwórca głównej roli, powiedział: "Dosyć!", co dla wielu oznaczało zakopanie serialu sześć stóp pod ziemią. Oczywiście nie przeszkodziło mu to wstać z grobu, ale to jego ostatnia szansa, a wszystko w rękach Angeli Kang.

 

Nowa liderka nie jest nową postacią na planie "The Walking Dead". Już w drugim sezonie zrealizowano dwa odcinki według jej scenariusza, więc doskonale zna świat, który został jej powierzony. Efekty pracy nad dziewiątym sezonem - zapowiadanym jako swoista rewolucja - są widoczne już po pierwszym odcinku i to nie tylko w znakomitej, animowanej czołówce.

Kang postawiła przede wszystkim na równowagę - z jednej strony mamy rodzinne chwile Michonne, Ricka i wychowywanej przez nich dziewczynki, a także nowy wątek romantyczny pomiędzy Carol a Ezekielem; z drugiej wszystko dookoła zdaje się wyniszczone, zarośnięte, rozsypujące się. Nawet żywe trupy coraz mniej przypominają ludzi - to niemalże ledwo trzymające się kupy szkielety, a w dodatku znowu jest ich dużo, znowu czuć, że "The Walking Dead" to horror, a nie zaledwie dramat z dreszczykiem.

 

Na każdym kroku czuć powiew świeżości, ale z drugiej strony twórcy dziewiątego sezonu tak bardzo skupiają się na odcięciu od wcześniejszych odcinków, że nie starcza im czasu na wyraźne zakreślenie wątku fabularnego. Dobrze zobaczyć ten świat w lepszej kondycji, nieco bardziej realistyczny, przerażający nie tylko dlatego, bo żyją w nim okrutni ludzie, ale nie da się ukryć, że pierwszy odcinek jest trochę o niczym.

Tu i ówdzie pojawia się kilka niedorzeczności generowanych wyłącznie po to, by zbudować napięcie, do czego "The Walking Dead" zdążyło przyzwyczaić swoich widzów (dla przykładu - po co ciągnąć załadowany wóz przez oszkloną podłogę, pod którą grasuje stado zombie, skoro można by go rozładować, przenieść zawartość, a później przeciągnąć pusty?), ale ostatecznie wygląda na to, że mamy do czynienia z rzadkim przypadkiem serialu, który po "przeskoczeniu rekina" (czyli zabrnięciu do punktu, gdzie staje się kompletnie niewiarygodny) ma szansę wrócić do wysokiej formy. Jedno jest pewne - "A New Beginning" to najlepszy odcinek "The Walking Dead" od bardzo, bardzo dawna.


The Walking Dead

USA, 2018

AMC

Twórcy: Frank Darabont, Angela Kang

Obsada: Andrew Lincoln, Lauren Cohan, Norman Reedus

4/5


Oddaj swój głos:


NAJNOWSZE RECENZJE

Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

Facebook Instagram

Projekt i wykonanie: EvoStudio

© 2010-2018 Soundrive