Soundrive Live

43. FPFF: Kler

 

"Czyżby Smarzowski przemienił się w Patryka Vegę dla intelektualistów?" - to jedne z najczęstszych pytań, jakie padały po publikacji zwiastuna "Kleru" i faktycznie były ku takim podejrzeniom powody. W zapowiedzi wyeksponowano te najwulgarniejsze, obrazoburcze fragmenty, całkowicie kamuflując istnienie treści. Wyglądało to na tarczę z krzyżem pośrodku i serię wystrzelonych w jej kierunku lotek.

Dobra passa reżysera między innymi "Domu złego" czy "Wołynia" nie dobiegła jednak końca. Montaż zwiastuna był najprawdopodobniej elementem zręcznej kampanii marketingowej, która wywołała burzę jeszcze przed premierą filmu, czego najlepszym dowodem jest nerwowa reakcja ministra kultury, Piotra Glińskiego zarzekającego się, że na realizację "Kleru" nie dał ani złotówki. Wypowiedź w podobnym tonie pada zresztą w tle podczas jednej z pierwszych scen w odniesieniu do jakiejś innej, niepromującej w wystarczającym stopniu wartości katolickich produkcji. Ciekawe, czy ten fragment został dograny naprędce, czy mamy aż tak przewidywalne władze?

 

Głównymi bohaterami są trzej księża, których losy splatają się tylko na chwilę (to ta chwila w zwiastunie, kiedy razem imitują odgrywanie "Maria ma syna" Kultu). Każdy walczy z własnymi, zupełnie innymi demonami (alkohol, żądza władzy, nierozliczona przeszłość), nie tworząc tak jednoznacznego obrazu kleru, jakiego można by się spodziewać po zapowiedziach. I całe szczęście, bo film jednoznaczny, wypowiadający wojnę totalną jest niczym innym, jak tylko filmem propagandowym. Może i byłaby to propaganda nadawana z przyzwoleniem dużej części społeczeństwa, w którym antyklerykalne nastroje są dzisiaj wyjątkowo silne, ale na tym właśnie polega wielkość "Kleru", że nie jest zaledwie igrzyskami dla wygłodniałego tłumu.

Jak już jesteśmy przy igrzyskach, to warto podkreślić, że Smarzowski nie nakręcił tego, o co oskarża go cześć polityków i dziesiątki anonimowych komentatorów z internetu. To nie jest rzucanie chrześcijan na pożarcie lwów, to nie jest wytykanie nieścisłości w Biblii i wchodzenie w polemikę z jej treścią. Tematów wiary, duchowości czy religijności właściwie w tym filmie nie ma, co zresztą najdobitniej pokazuje, jakie są priorytety wielu kapłanów.

 

Trzech księży reprezentuje trzy choroby trawiące kościół. W tym ujęciu najmniej dotkliwy zdaje się być alkoholizm, bo o ile ma działanie autodestrukcyjne i wyniszczające dla bliskich, to nie powoduje aż tak dotkliwym strat. Los księdza Trybusa (Robert Więckiewicz) jest prawdopodobnie tym, który wybralibyśmy na najbardziej znośny spośród wszystkich trzech. Picie sprowadza na niego wiele nieszczęść, ale nigdy nie odbiera nadziei na poprawę sytuacji.

 

Ksiądz Lisowski (znakomity Jacek Braciak, który zdecydowanie zbyt rzadko dostaje równie dużo ekranowego czasu) woli upijać się władzą, piąć się w szczeblach kościelnej hierarchii choćby po trupach. Jest przy tym elegancki i szykowny, ma piękne mieszkanie w centrum miasta, starannie przystrzyżone włosy i nienaganną dykcję. Człowiek stworzony do zajmowania wysokich stanowisk, ale szukający władzy także w zupełnie inny sposób, narzucając swoją dominację słabszym...

Najciekawszą postacią jest jednak ksiądz Kukuła (która to już wybitna rola Arkadiusza Jakubika?), którego motywacji nie można tak łatwo rozpracować. To z nim najsilniej wiąże się najtrudniejszy wątek filmu - pedofilia i powszechne obrzydzenie do niej, które potrafi pojednać wszelkie środowiska niezależnie od politycznych preferencji. Tego niezaprzeczalnie ohydnego występku nie da się w żaden sposób umotywować i Smarzowski też nikogo nie zamierza usprawiedliwić, niemniej nawet w tym temacie zamiast czerni i bieli, próbuje ukazać różne odcienie szarości. Swoista psychoanaliza odgrywana na oczach widzów jest nieco oczywista i przewidywalna, ale dzięki znakomitej obsadzie niczego jej to nie ujmuje.

 

"Kler" to jeden z tych filmów, które zwykło się określać mianem ważnych, a spośród wielu innych silących się na komentowanie rzeczywistości dzisiejszej Polski wyróżnia go to, że nie popada ani w patos, ani w banał, ani tym bardziej w śmieszność. Sceną wieńczącą ponad dwugodzinny seans jest utworzenie oka opatrzności ze zgromadzonego tłumu gapiów, co jest zdecydowanie bardziej subtelne od odwróconej, czarno-białej flagi Stanów Zjednoczonych na końcu "BlacKkKlansman", a jednocześnie ma równie sugestywny wydźwięk. Nie jest to może najlepszy film Smarzowskiego, ale na tegorocznym Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni jak na razie tylko on może zagrozić znakomitej "Zimnej wojnie".


Kler

Polska, 2018

Profil Film

Reżyseria: Wojciech Smarzowski

Obsada: Arkadiusz Jakubik, Jacek Braciak, Robert Więckiewicz

Ocena: 4,5/5


Oddaj swój głos:


NAJNOWSZE RECENZJE

Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

Facebook Instagram

Projekt i wykonanie: EvoStudio

© 2010-2018 Soundrive