Soundrive Live

Clap Your Hands Say Yeah: Na scenie lubię ryzyko

 

Długo musieliśmy czekać na koncert Clap Your Hands Say Yeah w Polsce. W końcu udało się za sprawą Off Festivalu, który w tym roku zapewnił fanom muzyki możliwość zobaczenia na żywo wielu wspaniałych artystów. Tymczasem w składzie amerykańskiego zespołu pozostał już tylko jeden z pięciu oryginalnych członków - Alec Ounsworth.

Barbara Skrodzka: To twoja pierwsza wizyta w Polsce, ale zapewne nie miałeś czasu zwiedzić Katowic. Może widziałeś jakieś występy?

Alec Ounsworth: Nie, spałem przez półtorej godziny, więc nic nie słyszałem. Później wypiłem kawę i przeszedłem tutaj.

 

Lubisz podróżować? Wyglądasz na bardzo zmęczonego.

Zazwyczaj tak, ale ostatnie dni były dla mnie bardzo brutalne. Podróż samolotem, odsypianie pięciu godzin na lotnisku we Frankfurcie... Zazwyczaj lubię odwiedzać nowe miejsca i martwiło mnie wcześniej to, że nie mam czasu niczego zobaczyć. Na przykład dzisiaj jestem tutaj, na festiwalu - gramy, a jutro wstajemy o trzeciej rano i lecimy do Stanów.

 

Zagrasz dzisiaj muzykę z drugiego albumu Clap Your Hands Say Yeah - "Some Loud Thunder".

Myślę, że skupię się głównie na tym albumie, ale to pierwszy raz, kiedy występuję w Polsce, dlatego zagram tylko część utworów z tej płyty, dając słuchaczom ogólne pojęcie o niej, a do tego odegram jeszcze inne piosenki.

W tym roku "Some Loud Thunder" obchodzi dziesiąta rocznicę. Gdybyś miał spojrzeć wstecz na te wszystkie lata, co byś o nim powiedział?

Nie za dużo, tak naprawdę. Drugi album miał być tym właściwie wyprodukowanym, więc granie go na żywo jest pewnym wyzwaniem. Nie wiem, czy kiedykolwiek wcześniej zagraliśmy tak wiele piosenek z niego. Ale z drugiej strony chciałem zagrać go dla ludzi, którzy są naszymi superfanami. Już to wszystko przerabialiśmy, ale interesujące jest wykonywanie utworów z tego albumu ponownie.

 

Dlaczego tak długo musieliśmy na ciebie czekać w Polsce?

Nie wiem, dlaczego zajęło mi to tyle czasu. To dobre pytanie... Musiałabyś zapytać o to mojego agenta. Nie wybieram miejsc, do których mam jechać, ale ostatnio występuję w wielu nowych - właśnie wróciłem z Estonii, gdzie również byłem po raz pierwszy.

 

Masz dużo fanów w Polsce?

Nie wiem, w jakich krajach ludzie mnie słuchają, choć powinienem. Nie interesowałem się statystykami, nie patrzę też za dużo na Spotify.

 

Skoro nie używasz serwisów streamingowych, to jak odkrywasz nowe zespoły?

Zazwyczaj moi znajomi mówią mi o jakimś nowym zespole, z którym na przykład pracują. Nagrałem siedem albumów i nie eksploruję już tak bardzo nowej muzyki. Nie pochłania mnie wszystko, co jest nowe, ale lubię zbierać pomysły i patrzeć, co podoba się innym ludziom, tak z czystej ciekawości. Jest kilka zespołów, z którymi niedawno się zapoznałem i cenię je sobie.

 

Jakie to zespoły?

Big Thief z Nowego Jorku, King Krule z Anglii... Pracuję z producentem, który zrobił ostatni album Benjamina Bookera - bardzo go lubię. Jest też Kevin Morby.

Jakiś czas temu usłyszałam od jednego z amerykańskich muzyków, że woli grać na europejskich festiwalach, ponieważ organizatorzy sprowadzają zespoły, które są dobre, a nie jedynie znane z nazwy. Zgodziłbyś się z tym?

Zależy od festiwalu. W Stanach jeśli jest duży, faktycznie przypomina konkurs na to, kto jest bardziej popularny, co nie służy dobrze publiczności. W Europie być może jest szerszy i bardziej zróżnicowany zakres artystów. Lubię występować na mniejszych festiwalach w Ameryce, gdzie grają także lokalne grupy. Kiedy my zaczynaliśmy występować na tego rodzaju wydarzeniach, byliśmy już dość popularni. Zawsze chodziłem wtedy na mniejsze występy, podobały mi się inne zespoły.

 

Jaka jest w takim razie największa zmiana, jaką zauważasz w dzisiejszej muzyce od strony artystycznej?

Pojawiło się dużo dzieciaków grających na drum padzie, a na scenie używają też laptopów. Szczerze mówiąc, lubię to, co lubię i tak naprawdę mogę powiedzieć jedynie o tym, jakiej muzyki chciałbym słuchać, a jakiej nie. Nie wiem zbyt wiele o zmianach, poza tym, że elektronika stała się dość popularna - jest łatwiejsza i tańsza. Nie trzeba zatrudniać nikogo, żeby grał fragment melodii. To inna estetyka. W naszych występach lubię ryzyko, coś może pójść źle. To bardziej tradycyjna wersja, dzięki czemu czuć charakterystyczną energię, zwłaszcza w mniejszych klubach. Lubię to, bo nigdy nie wiesz, co się wydarzy.

 

Jakie masz plany? Wiem, że na jesieni wracasz do Wielkiej Brytanii.

To tylko kilka tygodni, będę w Hiszpanii i Wielkiej Brytanii. Obecnie jestem w trakcie tworzenia nowego albumu.


NAJNOWSZE WYWIADY

Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

Facebook Instagram Twitter

Projekt i wykonanie: EvoStudio

© 2010-2018 Soundrive