Soundrive Live

Kwiat Jabłoni: Większość ludzi zna nas z jednego utworu

 

Z pewnością większość ludzi kojarzy Kwiat Jabłoni tylko z utworu "Dziś późno pójdę spać", który w tym momencie ma już blisko dwa miliony wyświetleń w serwisie YouTube. Kawałek od razu wpada w ucho i ma się ochotę odtwarzać go w kółko. Jednak jeśli poszperamy głębiej, to zobaczymy, że Kasia i Jacek mają do zaoferowania znacznie więcej.

Barbara Skrodzka: Sezon festiwalowy powoli się kończy. Za nami między innymi Open'er Festival 2018, sprawdzaliście line-up?

Kasia Sienkiewicz: Tak, interesowałam się tym. Ostatni równie ciekawy line-up był sześć lat temu, wtedy grali Mumford & Sons i Franz Ferdinand. Później przez wiele lat zupełnie nie przypadał mi do gustu i dopiero w tym roku znowu zainteresowałam się. Grał Bruno Mars, ale był też wokalista Talking Heads - David Byrne.

 

Jacek Sienkiewicz: Jeśli chodzi o małą scenę, to na pewno wystąpiła Hania Rani i ze względu na nią chętnie bym pojechał, ale niestety jakoś tak się złożyło, że w tym roku nie mogłem. Szczerze mówiąc, to ja nigdy na Open'erze jeszcze nie byłem, także mam nadzieję, że w końcu mi się uda to nadrobić.

 

Natknęłam się jakiś czas temu na artykuł dotyczący festiwalu Wireless w Anglii. Organizatorzy zostali oskarżeni o to, że w liczącym trzydziestu siedmiu wykonawców line-upie znalazły się tylko trzy występy z udziałem kobiet. Co myślicie o roli kobiet w muzyce i polityce festiwalowej?

JS: To dosyć złożone pytanie. Szczerze mówiąc, nie odczułem jakiejś dysproporcji, ale być może dlatego, że ja po prostu nie śledzę line-upów festiwalowych pod tym kątem.

 

KS: Nigdy nie zastanawiam się nad dysproporcjami w ilości kobiet i mężczyzn na festiwalach. Zawsze oczywiście wiedziałam, że więcej jest wokalistek, a mniej basistek i perkusistek, ale nigdy dłużej o tym nie myślałam. Być może tak jest... Jak zakończyła się sprawa z tym festiwalem w Anglii?

Po tych oskarżeniach festiwal ogłosił dodatkową scenę, na której grały same kobiety. Całe to zajście wywołało duże poruszenie wśród piosenkarek.

KS: Naszym polskim zespołem, w którym dominują kobiety jest Tęskno, czy też wersja Hania Rani i Dobrawa Czocher. Szczerze mówiąc, jestem zaskoczona, że istnieje tak duża dysproporcja. Być może wynika to z kwestii kulturowych, może też wynikać z wielu innych, chociażby z edukacji - do szkół muzycznych częściej posyłani są chłopcy i częściej są na tyle chwaleni, żeby wytrwać do końca edukacji muzycznej. Dziewczynki z kolei częściej śpiewają, rzadziej grają na instrumentach i jest to efekt nauki na wcześniejszych etapach, a później przekłada się na to, że mamy znacznie mniej instrumentalistek. Nie sądzę, by zapraszanie mniejszej ilości kobiet wynikało z czyjejś złośliwości. Po prostu kobiety rzadziej grają w zespołach, co wynika w dużym stopniu z podejścia na poziomie wczesnej edukacji.

 

Planujecie wydać płytę w przyszłym roku, a nagrywać będziecie w wakacje. Macie już pomysł na to, ile umieścicie na albumie piosenek i czy będą to piosenki zaśpiewane w języku polskim, czy w angielskim?

JS: Na tej płycie chcemy śpiewać wyłącznie po polsku i wydaje mi się, że przez jakiś czas tak zostanie. Aktualnie myślimy o jedenastu utworach pełnych, które będą przeplatane krótszymi, zupełnie akustycznymi utworami, bez elektroniki. Na te główne utwory mamy już pomysły i wiemy, co dokładnie chcemy z nimi zrobić. Zastanawiamy się jeszcze nad takimi utworami, które będą wypełniać jakoś tę płytę. Mogę zdradzić, że chcemy zrobić tak zwany "hidden track", czyli niespodziankę dla słuchaczy.

 

Dużo kawałków musieliście napisać, żeby wybrać z nich tę jedenastkę?

JS: Utworów mamy nieco więcej, część z repertuaru Hollow Quartet - zespołu, z którego kwiat Jabłoni wyszedł.

 

KS: Mamy więcej, aczkolwiek ustaliliśmy konkretną listę, w której dominują piosenki nowe. W tym ostatnia piosenka, którą skończyliśmy pisać dzisiaj rano, po śniadaniu.

Jesteście bardzo młodzi, czy zatem wasza publiczność to ludzie w wieku podobnym do waszego?

KS: Nasze statystyki facebookowe pokazują, że zakres wiekowy, w którym mamy najwięcej słuchaczy sięga do trzydziestu pięciu lat. Największa grupa to ludzie w wieku osiemnaście-dwadzieścia cztery lata, ale potem jest druga, też bardzo liczna grupa - dwadzieścia pięć-trzydzieści pięć.

 

JS: Z wielu statystyk wynika, że po trzydziestce maleje zainteresowanie nową muzyką. Może to się wiązać z tym, że na przykład w latach 90. było mało zespołów w porównaniu z tym, co jest teraz. Dzisiaj każdy może usiąść przed komputerem, tworzyć muzykę i promować się na na facebooku i YouTubie, to jest bardzo proste. Jest multum zespołów i ludzie, którzy przyzwyczaili się do tego, że działają cztery zespoły na krzyż może już nie potrzebują nic więcej albo nie wiedzą, że można szukać.

 

KS: Podejrzewam, że mają po prostu bardziej ustabilizowane gusta muzyczne i nie potrzebują nic nowego, ale to się zmienia, ponieważ coraz więcej osób korzysta ze Spotify, a Spotify ma to do siebie, że bardzo łatwo coś nowego odkryć. W pewnym momencie zaczyna lecieć playlista polecanych i w ten sposób - z tego, co wiem - ludzie najczęściej poznają nową muzykę.

 

W takim razie, co nowego w ostatnim czasie wy odkryliście?

JS: Moim osobistym odkryciem był Mrozu w utworach takich, które są aranżowane na bardziej bluesowe, czyli na przykład "Na Szeroką Wodę". Wystąpił też na albumie "Albo Inaczej 2", gdzie przerabiane są utwory polskich raperów na inne aranżacje. Uważam, że Mrozu w tym wydaniu jest rewelacyjny i bardzo bym chciał, żeby szedł właśnie w tę stronę.

 

KS: Często poznaję nowe zespoły, ale najświeższe odkrycie to po prostu obciach... Obciach dlatego, że dopiero teraz poznałam Łonę. Zakochałam się tydzień temu. Myślę, że w ogóle dużo z Jackiem odkrywamy muzyki folkowej, szczególnie amerykańskiej. Dużo słuchamy ostatnio też bluegrassu.

 

Ja was odkryłam na YouTubie i sądząc po komentarzach pod teledyskiem do "Dziś późno pójdę spać", wiele osób miało podobnie. Co ciekawe ten teledysk ma już prawie dwa miliony wyświetleń.

JS: Jest ekstra, aczkolwiek pierwsze sto tysięcy było dla nas niezrozumiałe, bo do tej pory to, co stworzyliśmy i wrzuciliśmy na YouTube'a nie przekraczało dziesięciu tysięcy i przyzwyczailiśmy się do tego. Tutaj w pewnym momencie coś jakby ruszyło i faktycznie czytałem, że wielu osobom ta piosenka wyświetliła się w proponowanych. Jakoś musieliśmy się wpasować w te algorytmy youtube'owe.

 

KS: Jesteśmy tym naprawdę bardzo mocno zaskoczeni, a jednocześnie bardzo szczęśliwi, ale na początku zupełnie nie mogliśmy zrozumieć, czemu tak się dzieje i baliśmy się, że to się zaraz skończy. Pamiętam, że jak było prawie dwadzieścia tysięcy, to zadzwoniłem do Jacka i mówię: Kurczę, wstawmy coś na facebooka, że dziękujemy, za te wyświetlenia, a on mówi, żebyśmy poczekali do dwudziestu pięciu tysięcy. W ciągu jednego dnia było już dwadzieścia pięć, więc post wstawiliśmy w końcu po przekroczeniu pięćdziesięciu tysięcy.

 

W jakim kierunku chcecie rozwijać waszą muzykę?

JS: Dobre pytanie, na początku musimy nagrać płytę, bo mam wrażenie, że większość ludzi zna nas po prostu z tego jednego utworu, więc musimy się jakoś przede wszystkim przedstawić i pokazać, co więcej robimy. Na pewno chcemy chwilowo utrzymać tę konwencję - jesteśmy we dwoje i mamy elektronikę, która wypełnia przestrzeń. Natomiast na przyszłość zastanawiamy się nad tym, czy na większe koncerty nie rozszerzać składu o kontrabas i perkusję albo o gitarę basową i perkusję, ale to plany raczej na kolejne wakacje.

 

fot. Wojciech Grzedzinski


NAJNOWSZE WYWIADY

Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

Facebook Instagram Twitter

Projekt i wykonanie: EvoStudio

© 2010-2018 Soundrive