Soundrive Live

Stereo Honey: Muzyka do walki z depresją

 

Stereo Honey to jeden z przeszło trzydziestu zespołów, które wystąpiły podczas tegorocznej odsłony festiwalu Bushstock w londyńskiej dzielnicy Shepherd's Bush. To impreza o tyle wyjątkowa, że trwa zaledwie jeden dzień i nie odbywa się w jednym miejscu, lecz w kilku pubach rozrzuconych po całym zachodnim Londynie.

Barbara Skrodzka: Widziałam was w tym roku na Eurosonic Noorderslag. Pokazanie się na tym festiwalu przyczyniło się do większej liczby zaproszeń na koncerty?

Pete Restrick: Eurosonic to niesamowita platforma dla zespołów wszelkiego rodzaju, nie tylko europejskich. Myśleliśmy, że jeśli damy tam dobry koncert, to otworzy się dla nas wiele drzwi i tak faktycznie się stało. Będziemy grali na takich festiwalach, jak Reeperbahn, Iceland Airwaves i wielu innych. Nie mam wątpliwości, że Eurosonic był kluczem do osiągnięcia tego wszystkiego, a poza tym Groningen to świetne miasto. Holendrzy mają duże poczucie wrażliwości, są otwarci i przyjacielscy. Nigdy wcześniej tam nie byłem, dorastałem w północnej Anglii i dotąd nie wyjeżdżałem zbyt często, a jedną z najlepszych rzeczy w działalności zespołu jest właśnie podróżowanie do różnych miejsc, których w przeciwnym razie nigdy byś nie zobaczył. Groningen było dla mnie wspaniałym, dziwnym miejscem, gdzie spotkałem mnóstwo Niemców, Hiszpanów, Francuzów... To był jeden z najlepszych występów jakie kiedykolwiek daliśmy. Było wspaniale!

 

Kto najczęściej słucha waszej muzyki?

Mamy wielu fanów w Turcji. Na Spotify większość ludzi słuchających naszej muzyki pochodzi z Ankary, to szaleństwo! To znaczy, że musimy tam kiedyś zagrać. Uwielbiam pisać piosenki i pokazywać je ludziom, muzyka jest świetną drogą komunikacji. Chcemy dzielić się nią z każdym i jesteśmy bardzo szczęśliwi, mając fanów na całym świecie.

W grudniu wydaliście EP-kę, a 26 lipca pojawi się wideo do waszego singla. Czy możesz powiedzieć, co będzie przedstawiał ten teledysk?

Piosenka nazywa się "Don't Speak", a inspiracją był dla niej problem depresji. Wielu moich znajomych cierpi na problemy związane ze zdrowiem psychicznym, próbuję to uchwycić w moich piosenkach - to coś w stylu rozmowy z depresją. Ludzie z takimi kłopotami cierpią na wiele sposobów. W najgorszych przypadkach są ledwie żywi, ledwie oddychający. Prawdopodobnie każdy z nas zna kogoś, kto przeżywa coś podobnego. Chciałem napisać na ten temat, a później powstało wideo odzwierciedlające te odczucia, w którym wystąpiła niesamowita, utalentowana tancerka - Natasha Trigg. Kręciliśmy w starym, zniszczonym domu symbolizującym zepsuty umysł, wokół pianina, które było wypełnione czarnym płynem. W momencie kiedy piosenka zaczyna zmierzać do punktu kulminacyjnego, tancerka pojawia się na pianinie, prawie jak duch niepokoju i depresji. Jestem bardzo zadowolony z tego teledysku, ponieważ reprezentuje treści, przez które próbujemy przejść w sferze tekstowej.

 

Miesiąc temu opublikowaliście cover Kaytranda & Syd. Dlaczego zdecydowaliście się na ich piosenkę?

Tak naprawdę zastanawialiśmy się, co wybrać. Wiele zespołów coveruje piosenki, robiąc ich repliki, my chcieliśmy zrobić piosenkę po swojemu. Najlepszy cover powstaje wtedy, gdy artysta robi swoją własną wersję, jak "Hallelujah" Jeffa Buckleya. Jest o wiele bardziej intensywna jeśli chodzi o uczucia niż wersja Leonarda Cohena i to sprawia, że jest tak piękna. Mamy bardzo eklektyczny gust w zespole, lubimy różne rzeczy. Basista i perkusista naprawdę kochają Kaytranda & Syd, to była ich sugestia. Oryginalna piosenka jest znacznie oddalona od naszego brzmienia. Postanowiliśmy zrobić coś szalonego.

Macie w planach wydanie płyty długogrającej?

W tym momencie koncentrujemy się na wydawaniu singli. Jest coś naprawdę satysfakcjonującego w bezpośredniości singla, w zamknięciu całości w jednym utworze. Mamy gdzieś w głowie album, ale naprawdę podoba nam się to, że co jakiś czas wypuszczamy pojedyncze piosenki. Reakcje słuchaczy są naprawdę fajne, kiedy wrzucimy coś na Spotify, to daje nam satysfakcję.

 

Ostatnio czytałam wywiad z Aquilo, przekonywali, że podzielili swój album na dwie części - jedną wydali w grudniu, a drugą w maju, ponieważ ludzie współcześnie nie mają wystarczająco dużo czasu, by przesłuchać cały album za jednym razem.

Ludzie już nie kupują albumów, teraz większość korzysta ze streamingów. Wszyscy chcą mieć muzykę natychmiast i słuchają multum artystów, wielu różnych stylów. To jest bardzo fajne i zmieniło podejście muzyków do tego, w jaki sposób dzielą się swoją muzyką. Coraz więcej zespołów wydaje mniejsze dzieła z większą częstotliwością, co też odzwierciedla to, gdzie są w danym momencie. Oczywiście każdy artysta chce wydać jakieś prawdziwe dzieło, a singiel nim jest. Nie jestem jednak osobą, która byłaby sfrustrowana z powodu braku płyty.

 

Jedna z waszych piosenek została użyta w serialu "Shadowhunters". Myśleliście nad tym, żeby częściej tworzyć muzykę do filmów lub seriali?

Nasze podejście do muzyki zawsze było bardzo kinematograficzne, przez co rozumiem eklektyczne upodobania zespołu. Lubimy ścieżki dźwiękowe z filmów i zespoły takie, jak Sigur Rós, Beach House, Radiohead. Nie było naszym celem, by zamieścić piosenkę we fragment serialu. Muzyka, którą tworzymy jest bardzo senna, dużo w niej przestrzeni, dlatego pasowała do serialu. Byliśmy bardzo szczęśliwi, gdy ekipa "Shadowhunters" zapytała, czy mogą użyć naszej piosenki. To kluczowy moment dla każdego muzyka - udział w reklamach, telewizji, filmach. Te obszary stały się istotną częścią przychodów zespołów. Każda platforma służąca do tego, by pokazać muzykę tym, którzy wcześniej jej nie słyszeli jest świetną drogą do wzrostu rozpoznawalności zespołu.

Najbardziej szalona rzecz jaką zrobiłeś?

Kiedy byłem nastolatkiem, wskoczyłem do kradzionego samochodu i jeździłem nim z kolegami po naszej przecznicy. Nie jestem z tego bardzo dumny, ale było to bardzo ekscytujące. Prawdopodobnie to jedna z najbardziej niebezpiecznych rzeczy, jakie kiedykolwiek zrobiłem. Miałem wtedy trzynaście lat. Chłopaki, z którymi spędzałem czas podjechali i wsiadłem na tylne siedzenie. Kiedy zapytałem, skąd mają ten samochód, odpowiedzieli: Nie martw się o to.

 

Najgorszy koncert jaki zagraliście?

Każdy koncert jest trudny, bo grasz przed obcymi ludźmi. W koncertach na żywo chodzi o perswazję. Musisz przekonać publiczność do swojego brzmienia i atmosfery, poprosić o udział w tym. Powiedzieć: Oto jesteśmy, to nasza muzyka, możecie z nami tańczyć, możecie z nami śpiewać. Graliśmy koncerty, na których były jedynie cztery osoby, co można uznać za koncerty nieudane, ale dla nas nie jest ważne, ile osób przyjdzie. Czy jest to siedem, czy siedem tysięcy, gramy najlepiej, jak tylko możemy. Dziś na Bushstock'u straciłem rachubę, ilu ludzi śpiewało z nami nasze piosenki. To naprawdę wspaniałe uczucie, gdy możesz usłyszeć swój własny tekst śpiewany przez nieznajomych.

 

Widziałam was dzisiaj na koncercie Adama Frencha.

Adam French jest absolutnie spektakularny, niesamowity i nigdy wcześniej go nie widziałem. Jest wielu artystów na Bushstock, na których występy czekam. Myślę, że Aurora będzie niesamowita, Peace... Jest też zespół, który niedawno wydał EP-kę - Another Sky. Widziałem ich w tamtym roku na Bushstock'u i wywarli na mnie ogromne wrażenie. O to chodzi w tym festiwalu, żeby zobaczyć zespoły, o których wcześniej nie słyszałeś.


NAJNOWSZE WYWIADY

Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce...

Facebook Instagram

Projekt i wykonanie: EvoStudio

© 2010-2018 Soundrive